Nathan.
Sytuacja na wuefie zaczęła mnie przerastać. Nie miałem najmniejszej ochoty na oglądanie Justina z Melissą. Stałem przy parapecie ze skrzyżowanymi rękoma na piersi, wciąż zastanawiając się nad tym, co się dzisiaj wydarzyło. Nie rozumiałem dlaczego Mel pozwoliła Justinowi aż tak zbliżyć się do siebie po naszym pocałunku. Miałem tylko nadzieję, że wyznanie mi miłości przez dziewczynę nie było oszukane, bo ja naprawdę ją kochałem.
- Nathan! - usłyszałem dobrze znajomy głos.
Wywróciłem oczami, zwracając się w stronę nauczyciela muzyki. Posiadałem wystarczająco dużo problemów, kolejny w jego postaci nie był mi potrzebny.
- Jak z koncertem? - zapytał Mulat stając tuż przede mną.
- Jakoś idzie - wzruszyłem ramionami. - Listę uczestników ma Jay, ten kto ma wystąpić, ten już wie, a próby zaczniemy maksymalnie półtora tygodnia przed wydarzeniem - wyjaśniłem monotonnym tonem.
Kaneswaran zmarszczył brwi, przyglądając mi się uważnie. Ja za to wyjąłem butelkę wody z plecaka, zaczynając pić, nie wiedząc co powinienem teraz powiedzieć. Uważałem, że poszło mi nawet nieźle.
- A ty z kim wystąpisz? - pytał dalej.
- W zespole jestem ja, Jay, Tom i ... Justin.
Irlandczyk wyprostował się, krzyżując ręce na piersi. Nadal nie spuszczał ze mnie wzroku, co było dość dziwne. Nie czułem się z tym zbyt swobodnie.
- Przyjdźcie do mnie jutro, żebyśmy przećwiczyli waszą piosenkę. Wy macie być tam gwiazdami - mrugnął, po czym opuścił mnie zszokowanego.
Zrobiłem krok do przodu, czując przyśpieszony rytm bicia ze zdenerwowania. Nazajutrz niby mieliśmy zaśpiewać nauczycielowi piosenkę, której nawet nie wybraliśmy. Nie powiem już o tym, że głupio mi było pierwszy raz zaśpiewać ją przed kimś doświadczonym. O wiele lepiej robiło się próby we własnym sosie. Wtedy nie musiałem się aż tak stresować.
Zagryzłem wargę, ruszając przed siebie. W myślach wciąż powtarzałem spis piosenek, próbując dobrać dla nas jakąś pasującą, taką, którą wszyscy by polubili.
Spanikowałem doszczętnie, kiedy zauważyłem rudowłosą dziewczynę, zmierzającą w moją stronę. Wcale nie wyglądała na zadowoloną.
- Nath, kochanie, musimy porozmawiać - powiedziała pośpiesznie, opierając jedną dłoń o biodro.
- O czym?
Otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia, marszcząc brwi. Już mogłem się domyślać, że ta rozmowa do łatwych należeć nie będzie.
- Nie tutaj - warknęła, chwytając moją dłoń.
Nie miałem wyboru; Jenna poprowadziłaby tą rozmowę tak czy siak, a ja już z góry chciałem mieć to za sobą. Nie widziałem sensu w ukrywaniu się przed... własną dziewczyną.
Brytyjka wręcz wepchnęła mnie do jednej z sal na piętrze, spokojnym krokiem przechadzając się na środek pomieszczenia. Powstrzymałem się od zirytowanego westchnięcia, siadając na fotelu nauczyciela. Nie musiałem długo czekać na to, by rudowłosa podeszła do mnie, ustami znajdując się tuż przy moim uchu.
- Słyszałam, że mnie zdradziłeś - zaczęła spokojnie, a moje serce na chwilę stanęło. - z tą głupią, nędzną, suką - warknęła.
Spojrzałem na nią spod uniesionych brwi. Dobrze wiedziała, że nienawidziłem kiedy nazywała Melissę w ten sposób.
- Niby jak? - pytałem, żeby się czasami w coś nie wkopać.
- Na pewno jej nie wyruchałeś, bo jest na to za grzeczna - uśmiechnęła się kpiąco, przejeżdżając kciukiem po mojej dolnej wardze. - Chociaż wiem, że chciałbyś się z nią pieprzyć, kotku.
Tutaj miała rację; już nie raz myślałem o mnie i o White w łóżku. Mimowolnie oblizałem wargi, kiedy znowu o tym pomyślałem. Nie umknęło to uwadze Brytyjki.
- A może wymieniasz z nią ślinę po to, żeby ją uwieść i zaciągnąć do łóżka? - fuknęła, odsuwając się. - Nie uda ci się, kurwa.
Zaśmiałem się pod nosem, dziwiąc się temu, że moja własna dziewczyna nie wierzyła w moje zdolności łóżkowe. Wstałem z krzesła, obejmując Jennę w talii.
- Mówisz, że jestem kiepskim kochankiem? - mówiąc to, zjechałem ustami do jej szyi, a dłonią wędrowałem wzdłuż uda.
- Nie, jesteś genialny, jeśli chodzi o seks, ale Melissa nigdy nie wskoczy ci do łóżka - odchyliła się delikatnie do tyłu pod wpływem chwili.
Zastanawiało mnie jej zachowanie. Byłem prawie pewien, że nawrzeszczy na mnie i w najlepszej sytuacji ze mną zerwie, ale ona zachowywała się zupełnie odwrotnie. Jakby nie chciała, żebym od niej odszedł.
Fosher zatopiła wargi w moich ustach, zaciskając pięści na mojej koszuli. Mimowolnie oddawałem pocałunek, chociaż ani trochę nie przypominał on tych delikatnych pocałunków z Melissą. Po prostu byłem podniecony i działałem pod wpływem chwili.
- Nie - powiedziałem stanowczo, odpychając ją od siebie. - Jenna zdradziłem cię i chcesz nadal ze mną być? - spytałem zdezorientowany.
Dziewczyna spuściła głowę, a jej twarz ozdobił grymas smutku, dokładnie tak, jakby chciała wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia. Problem był taki, że nie żałowałem tego, co zrobiłem.
- Mogę ci wybaczyć, jeżeli obiecasz mi, że już więcej nie zbliżysz się do Melissy - odpowiedziała cicho.
Przetarłem dłonią twarz, zastanawiając się nad tym co powinienem zrobić. Będąc oficjalnie w związku z Jenną, miałem mniejsze szanse na zdobycie Melissy, niż Justin. Chociaż gdybym z nią zerwał, a Mel dalej byłaby przy swoim zdaniu, że nie będzie z żadnym z nas, zostałbym kompletnie sam.
- Tego obiecać ci nie mogę - zacząłem, a zdziwiona rudowłosa uniosła głowę. - Kiedy mam Melissę przy sobie, czuję się zupełnie tak, jakbym był najszczęśliwszym chłopakiem na świecie. Kocham ją, rozumiesz?
- A ja? - pytała zszokowana, nie dowierzając moim słowom.
- Znajdziesz sobie kogoś innego - uśmiechnąłem się lekko. - Ja najwyraźniej nie byłem ci pisany. Z nami koniec - musnąłem lekko jej policzek, a następnie wyszedłem z pomieszczenia.
Po ogromnej szkole rozbiegł się dźwięk dzwonku sygnalizującego rozpoczęcie lekcji. Wypuściłem powietrze z płuc, pożegnałem się z Parkerem, z którym spędziłem całą przerwę, po czym powolnym krokiem ruszyłem na drugie piętro, gdzie mieliśmy mieć geografię. Nie musiałem się śpieszyć, bo doskonale wiedziałem, że nauczyciel jak zwykle się spóźni.
Pewny siebie nacisnąłem klamkę, a gdy uchyliłem drzwi, oniemiałem. Pan Lynch zsunął okulary na czubek nosa, marszcząc przy okazji brwi.
- Przepraszam za spóźnienie - wyjąkałem.
Niemalże łysy mężczyzna mruknął coś pod nosem, kiwając głową w stronę mojej ławki. Kiedy tak przemierzałem klasę, w oczy rzucił mi się mój przyjaciel siedzący za Melissą. Co chwilę podawał jej jakąś karteczkę, a po paru minutach otrzymywał ją od dziewczyny z powrotem. Zastanawiało mnie to. Czy to znaczyło, że znowu zaprzyjaźniła się z Bieberem?
Rzuciłem plecak na ławkę, ciężko siadając na krześle. Jay spojrzał na mnie zdziwiony, ale zanim zdążyłem mu cokolwiek wytłumaczyć, pokręcił głową, podając karteczkę Laurze, siedzącej przed nami. To mnie również zdziwiło. Czy wszyscy w tej klasie przekazywali sobie liściki?
Oblizałem usta, czując palącą potrzebę zobaczenia Melissy. Zwróciłem się w jej stronę i od razu tego pożałowałem. Czytała właśnie liścik nadawany od Justina, a na blade policzki Mel wstąpił różowy rumieniec. Przekląłem pod nosem, spoglądając na Kanadyjczyka, który uśmiechał się triumfalnie w moją stronę.
- Jak się czujesz? - spytałem cicho.
White niemalże od razu poderwała głowę, kolejny raz zakładając niesforny kosmyk włosów za ucho. Uśmiechnąłem się pod nosem, widząc że przeze mnie również się zarumieniła.
- A jak miałabym się czuć?
- Nie wiem - wzruszyłem ramionami. - Upewniam się tylko, czy nie jesteś zła za ten pocałunek - mówiąc to, wbiłem wzrok w zdziwionego Biebera.
Mel rozchyliła delikatnie usta ze zdziwienia, po czym energicznie pokręciła głową. Oddała kawałek kartki mojemu przyjacielowi, nawet na niego nie patrzą. Już na pierwszy rzut oka widziałem, że czuła się winna.
- Sykes, odwróć się - usłyszałem monotonny głos Lyncha.
Wywróciłem oczami, wykonując jego polecenie. Nauczyciel kiwnął, siadając na krawędzi swojego biurka, tak by mieć na nas wszystkich doskonały widok.
- Mamy o dziesięć za dużo chętnych na wycieczkę - zaczął, a ja w tej chwili przestałem się nim interesować. W końcu nie obchodziła mnie ta wycieczka. - Tak więc radzę wam szybko wpłacać kwotę. Z tych osób, które jadą już na sto procent mam zapisanych... - przerwał, w gorączce szukając swojego notesiku, czym tylko wywołał szmer w klasie. Większość osób zaczęła śmieć się pod nosem z nauczyciela. - McGuiness, Martin, Parker, Clay, Dawson, Clark, May, Grey, Reed oraz White.
Uniosłem brwi do góry, wpatrując się w nauczyciela jak w idiotę.
Wydało mi się, czy powiedział White?
Energicznie odwróciłem się do tyłu, zastając Melissę ze spuszczonym wzrokiem.
- Jedziesz? - zapytałem zdziwiony.
Przytaknęła nieśmiało, wciąż na mnie nie patrząc. Nie powiem, to mnie naprawdę zdziwiło. Miałem nadzieję na to, że jeśli zostanę, to spędzą z nią chwilę czasu. Przeniosłem wzrok dalej, aż do Biebera, który powiedział bezgłośnie "Zdobędę ją w Londynie". Zacisnąłem pięści, zwracając się z powrotem w kierunku tablicy.
Cholera, teraz Justin miał o wiele większe szanse ode mnie. W trzy dni na pewno nie uda mi się rozkochać w sobie tej dziewczyny jeszcze bardziej.
Lekcja się skończyła, a wszyscy uczniowie wybiegli z klasy już w pierwszej sekundzie przerwy. Jedynie ja zostałem, czekając aż Lynch spakuje wszystkie swoje papiery do teczki i rozejrzy się po sali, czy aby na pewno jest sam, jak to zawsze robił. Kiedy w końcu jego wzrok padł na mnie, nie krył zdziwienia. Uśmiechnąłem się do niego nieśmiało, podchodząc bliżej biurka nauczyciela.
- Masz jakąś sprawę, Sykes?
Całą siłą woli powstrzymałem się od wywrócenia oczami. To było głupie pytanie. Oczywistym jest, że nie zostałbym w klasie podczas przerwy, gdybym nie miał żadnego interesu do nauczyciela. Pokiwałem jednak głową, kolejny raz siląc się na uśmiech.
- Chciałem zapytać, czy mógłbym jechać, jeśli wpłaciłbym panu jutro pieniądze - powiedziałem niemalże na jednym wydechu.
Lynch ponownie zsunął swoje okulary na czubek nosa, uważnie lustrując mnie wzrokiem. Oblizałem usta, czując się jak idiota. Nienawidziłem, kiedy ludzie przyglądali mi się tak długo.
- Przykro mi Nathanielu, ale czas zapisywania się na listę chętnych minął wczoraj.
Przekląłem pod nosem, nie chcąc na niego warknąć. Kolejny raz nazwał mnie tak, jak tego nienawidziłem.
- Proszę mówić mi Nathan - powiedziałem, starając się brzmieć miło. - Wiem, że termin minął, ale może udałoby się coś wykombinować? - wzruszyłem ramionami.
- Przepraszam chłopcze, ale to byłoby nie fair w stosunku do reszty uczniów, którym odmówiłem - powiedział spokojnie, układając wszystkie swoje żółte ołówki równo na blacie
Zagryzłem wargę, zastanawiając się czym mógłbym go przekonać do zmiany decyzji. Nie mogłem przecież pozwolić Melissie wyjechać do Londynu z Justinem. Wtedy pewnie straciłbym ją na zawsze. A na zawsze to strasznie długo.
- Ale proszę mi uwierzyć, ja muszę jechać do tego Londynu - błagałem.
Mężczyzna pokręcił głową, unosząc wzrok, który wbił prosto w moje oczy.
- Więc dlaczego nie zapisałeś się wcześniej?
Mimowolnie zacisnąłem ręce w pięści, cały czas uspokajając się w myślach. Nie wierzyłem, że pan Lynch był aż taki uparty.
- Nie odpuści pan, co? - zapytałem kompletnie bez żadnej iskierki nadziei.
Uśmiechnął się, wypowiadając bezgłośnie "Nie". Westchnąłem, odwracając się na pięcie.
- To się pierdol - warknąłem pod nosem, kiedy byłem już przy drzwiach. Nauczyciel najwyraźniej tego nie usłyszał, bo nie kazał mi z powrotem wrócić do sali.
Krążyłem po całej szkole, próbując zebrać myśli. Nie miałem zielonego pojęcia co robić; bałem się. Bałem się o to, że Bieber sprzątnie mi moją ukochaną sprzed nosa. Melissa niby mówiła, że nie chce być z żadnym z nas, ale ja widziałem jej wzrok, widziałem jak patrzyła na mnie i na Justina. Poza tym, pocałowała mnie a to o czymś na pewno świadczyło.
Wariowałem przez jedną dziewczynę. Nie wiedziałem jak to się stało, że zmieniłem się aż tak diametralnie. Jednego dnia byłem kobieciarzem, na którego leciały wszystkie laski w szkole, a drugiego wpadłem po uszy w prześlicznej, nieśmiałej blondynce, przez którą zacząłem inaczej patrzeć na świat. Tak jak mówił Tom; nie mogłem pozostać osiemnastoletnim gówniarzem na wieczność.
Moim oczom ukazała się Laura, która najwidoczniej czekała na Jay'a. Uśmiechnąłem się pod nosem, wiedząc jak mogłem 'kontrolować' Mel będąc w innym mieście. Bez wahania podszedłem do dziewczyny, stając obok niej.
- Czego znowu chcesz? - nie powstrzymała się od przekręcenia oczami.
Zaśmiałem się, patrząc na nią z ukosa.
- Nie lubisz Justina, prawda? - zapytałem, a ona skrzywiła się na sam dźwięk jego imienia. - No więc pewnie nie pozwolisz mu zbliżyć się w Londynie do Melissy?
- A ciebie to tak nagle interesuje z kim umawia się Bieber?
- Nie pozwolę mu zbliżyć się do Mel, on nie wie o niej absolutnie nic. Nie wie jak ma się przy niej zachować, o czym nie może mówić i co ma robić, żeby czuła się szczęśliwa. Wiem jaki on jest, rozumiesz? Pewnie skończy się na tym, że ją wyrucha i znajdzie inną.
- Czyli mam rozumieć, że prosisz mnie o to, żebym przypilnowała 'twoją' Melissę i nie dopuszczała jej do Justina?
Przytaknąłem energicznie głową, wciąż czując ten niepokój w klatce piersiowej.
A co jeżeli Laura nie da rady trzymać tego chłopaka z dala od Brytyjki?
- Okey - zaśmiała się, widząc podchodzącego do nas McGuiness'a. - I tak robiłabym to bez twojej prośby - powiedziała, po czym oddaliła się do swojego chłopaka.
Patrzyłem na nich uśmiechając się pod nosem. Loczek objął Laurę ramionami, mocno przyciskając ją do swojego torsu. Kiedy tyko pozwolił jej na powrót oddychać, dziewczyna uniosła się na palcach muskając delikatnie jego usta.
Chciałbym, żebym kiedyś wyglądał tak samo z Melissą. Chciałbym, żebyśmy wyglądali jak naprawdę szczęśliwa para.
____________________________________________
dum dum duuum.
Nathan nie jedzie do Londynu. Justin spędzi z Melissą aż 5 dni. Bójcie się mojej wyobraźni.
I powiem Wam tylko tyle, że pomimo wszystko postanowiłam dodać rozdziały codziennie. I znowu wróciłam do swojej teorii pójścia na ,,emeryturę", czyli zaprzestania pisania opowiadań. 4 skończone blogi to dużo, prawda?
tak więc, do następnego. x
+ za wszelkie błędy, przepraszam.
Dlaczego mi to robisz????
OdpowiedzUsuńI mówię tu odnośnie braku Nathaniela w Londynie oraz twojego przejścia na emeryturę ;(
Jestem oburzona...
Rozdział jest oczywiście świetny, tylko zastanawia mnie jakim cudem Mel pisze liściki z Justinem, skoro ten nazwał ją suką.
No nic. Cieszę się bardzo, że będziesz dodawać codziennie nowy rozdział, tylko szkoda z drugiej strony, bo szybciej się skończy.
A z pisaniem nowego opowiadania bym się jeszcze zastanowiła, bo masz duzo takich ludzi, co lubią czytać to co piszesz ^^
Pozdrawiam i życzę dokonania właściwego wyboru
time-is-slepping-away.blogspot.com
Jak chcesz to wpadnij :*
Po pierwsze, masz pisać następne opowiadanie, no błagam cię!! No bo inaczej się obrażę ;p na prawdę warto pisać dalej, kto wie... Może zostaniesz pisarką? ;)
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału no jest świetny, ale ty potrafisz być wredna wiesz? Nathan musi jechać! Albo Mel nie... No jak juz wolisz :>
Justin i Melissa od nowa? No błagam, przecież ona całowała się z Nathanem ta?? No właśnie -,- i to "zdobędę ją w Londynie co to kurwa? Nagroda? No bez przesady, kolejny dowód na to, że Bieber nie jest jej pisany :/
Laura i Jay, Laura i Jay :D
Pisz kolejne odpowiadanie i czekam na kolejny!! <3
Dupa, dupa, dupa ;__; Wiedziałam, ze Sykes nie pojedzie, wiedziałam ;___; Lubię mieć rację, ale w tym wypadku, krew mnie zalewa na samą myśl, że Nathan nie pojedzie a Justin tak, jak najbardziej se pojedzie. Ach i jeszcze to "Zdobędę ją w Londynie". No kuźwa jego mać, Justin wypierdzielaj! Łapy przy sobie, koczkodanie jeden, no. Mam nadzieję, że Laura przypilnuje Melissy i nie pozwoli jej na jakieś harce z Justinem ;> No bo weeeeź, Sykes ma racje, Justin nie wie jaka Mel jest naprawdę! Gunwo wie, a pcha się tam gdzie go nie trzeba i w dodatku myśli tylko o tym, żeby ją zaliczyć ;__;
OdpowiedzUsuńA teraz się pozachwycam nad Laurą i Jay'em. Awww jak oni słodko razem wyglądają:') Dobrze, że wyjaśnili sobie wszystko i nie ma już Tamiki Sramiki między nimi, ani żadnego zakładu z Justinem. Loffff, lofff jednym słowem <3
Jestem jak najbardziej za dodawaniem rozdziałów codziennie:D Lubię to!
A nowe opowiadanie, pisz, pisz i nie pitol nam tu o żadnej emeryturze ziom, bo Ci nie pozwolimy na opierdzielanie się!:p
Czekam na kolejny <3
Ela
Fuckkk, zabiję!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Oprócz tego, że Mel musi spędzić te 5 dni z Justinem w Londynie ~.~
Nalissa forever! <3 ~.~
~Andzia przysyła wenę :*
nie podoba mi się, że Nath nie jedzie do Londynu ;c nie chce wiedzieć co wymyślił Jus..
OdpowiedzUsuńKurczę...
Plus dla Nath'a, że w końcu zerwał z Jenną xd
czekam na nn
http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/
http://love-is-a-contradiction.blogspot.com/
Ej, no co to ma być! Kurde, Melissa daj sobie spokój z Justinem! On Cię nawet nie kocha, a Sykes to zupełnie co innego. Nathan jest dla Ciebie odpowiedniejszy, zrozum to wreszcie!
OdpowiedzUsuńTo była taka mała '' rada '' dla Mel:) A tak wgl to Ty nawet nie wiesz jak się cieszę, że rozdziały będę codziennie :D Tylko dlaczego nie będziesz pisała kolejnego opowiadana? Mam dla Ciebie propozycję. Możesz zrobić sobie mała (powtarzam MAŁĄ!) przerwę, a później wrócić, a gwarantuję Ci, że wszyscy będą zachwyceni! :P
Czekam na nexta ;*
Zapraszam Cię również do siebie:) - http://thewanted-and-rosalie.blogspot.com/
Już się boje tego wyjazdu do Londynu :)
OdpowiedzUsuńBieber i Melissa razem przez 5 dni? Będzie ciekawie :)
Mam nadzieję, że Laura przypilnuje Melissę, a Nathan będzie o nią spokojniejszy :)
Jestem wredne, ale mam nadzieję, że Justin zrobi coś głupiego, i Melissa nie bd z nim rozmawiała :)
Było by świetnie :)
Hmm... Melissa powinna być z Nathanem i tyle :)
Ten pocałunek, coś znaczył no!
Likebloggerka <3
Czemu na wycieczki nie można brać tasaków, pił łańcuchowych, wideł i tym podobnych?
OdpowiedzUsuńBo Laura będzie miała chyba dwie walizki. Dobrze, że ma Jay'a, bo nie wiem jak zaniesie to całe żelastwo.
Swoją drogą, nie wiesz co Nathan będzie przeżywał? Czemu Ty mu to robisz? Przecież on ją kocha, a Ty robisz wszystko, żeby się im nie udało ;_; Jesteś taka w ogóle bez serca.
Tak, teraz mi powiesz, że masz serce dla Justina.
Ale dla niego nie powinno się mieć serca, bo sam go nie ma. ;_; Tak go bardzo nie lubię, że normalnie poezja. C: Tak bardzo C:
WEŹ SIĘ TY NIEZROZUMIAŁY CZŁOWIEKU OD MELISSY! ONA JEST NAJUKOCHAŃSZĄ DZIEWCZYNĄ NATHAN'A I TYLKO JEJ COŚ ZRÓB, TO NIE DOŚĆ, ŻE NATH CI COŚ ZROBI, TO JESZCZE LAURA.
A LAURA TO KOBIETA, KTÓRA CIĘ NIENAWIDZI Z CAŁEGO SERCA, IDENTYCZNIE JAK JA ;_;
PO CO ON W OGÓLE JEST W TEJ SZKOLE? PRZECIEŻ ON POWINIEN DODAWAĆ FILMIKI NA YOUTUBA I NAGRAĆ JUŻ KILKA TELEDYSKÓW. NIECH SIĘ WEŹMIE ZA ŚWIATOWĄ SŁAWĘ, A NIE ZA MELISSĘ. LEPIEJ NA TYM WYJDZIE. A JAK SIĘ OD NIEJ ODCZEPI, TO NAWET LAURA ZACZNIE GO SŁUCHAĆ. WSZYSTKO BYLE TYLKO ZOSTAWIŁ JĄ W ŚWIĘTYM SPOKOJU I ZROZUMIAŁ, ŻE NATHAN KOCHA JĄ BARDZIEJ NIŻ ON. ;_;
CZEMU ON JEST TAKI GŁUPI, JAKIŚ TAKI MAŁO INTELIGENTNY ;_;
JAK CI LAURA PRZYFASOLI MŁOTEM W ŁEB TO SIĘ OPAMIĘTASZ? BO Z CHĘCIĄ TO ZROBI. MA W ZAPASIE JESZCZE TASAK, PIŁĘ ŁAŃCUCHOWĄ - DO WYBORU, DO KOLORU, JUS! MOŻESZ SOBIE WYBRAĆ, CO CI SIĘ NAJBARDZIEJ PODOBA. A JAK NIE TO JA TO ZROBIĘ, ALE CHYBA LEPIEJ MŁOTEK NIŻ TA PIŁA, NIE?
Także no, chyba wszystko.
A nie.
HA! A MASZ TĘPA DZIDO, CZYLI PANI "JESTEM MĄDRZEJSZA OD WSZYSTKICH BO JESTEM NAJBARDZIEJ WKURZAJĄCĄ DZIEWCZYNĄ NA ŚWIECIE KTÓRA PISZE DO CHŁOPAKA CO SEKUNDĘ BO MU NIE WIERZĘ WIEC NIE WIEM PO CO Z NIM JESTEM I MAM PROBLEM BO DOKUCZAM MELISSIE, A MNIE BARDZIEJ NIENAWIDZĄ W SZKOLE" SIĘ WRESZCIE DOIGRAŁA! NATHAN CIĘ NIE KOCHA, NIKT CIE NIE KOCHA, WIĘC WEŹ WYJDŹ ALBO SOBIE IDŹ Z JUSTINEM. TAK, TO BARDZO DOBRY POMYSŁ.
TRZY RAZY TAK, WYPIERDALASZ.
tak, teraz napisałam wszystko ^^
a nie.
Jeszcze jedno.
Ad,
proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę proszę
Proszę prowadź następnego bloga, bo uwielbiam jak piszesz. Masz nawet ślad na 'my own history'. Ostatnio, jak czytałam to napisałam, że chcesz mi zabić Nicole :) ale tego nie zrobiłaś <3
A tamten blog, ma prawie rok. Patrz, jak długo trwam przy Twoich opowiadaniach. A wiesz dlaczego?
Bo są świetne i w życiu nie będę żałowała że je przeczytałam.
i pamiętaj, że zawsze będę Cię wspierała <3
tym razem serio koniec, DO NASTĘPNEGO!
CHYBA CIĘ JUSTIN LEKKO POPIERDOLIŁO "ZDOBĘDĘ JĄ W LONDYNIE" CHYBA CI SIĘ COŚ W GŁÓWCE POJEBAŁO NIE ZDOBĘDZIESZ JEJ ONA BD Z NEJFANEM I LAURA CI NIE POZWOLI XD
OdpowiedzUsuńJedyne co bd robić w Londynie to zbierać zęby jak ci Jay przypierdoli za nazwanie Laury dziwką ta kara Cie nie ominie XD
No to chyba tyle do Justina ;_____________;
A Nathanowi się nie dziwię, że się lekko wkurwił bo tu się z nim liże, a tutaj ma ochotę rzucić się na Justina kurwa nich zrobią trójkącik i po sprawie XD
No Nathan wreszcie zerwałeś z tą rudowłosą jędzą BRAWO!
No i ja cb BŁAGAM PRZED KOMPUTEREM NA KOLANACH pisz kolejne opowiadanie bo jak odejdziesz na emeryturę to moje życie legnie w gruzach bo się zanudzę na śmierć, bo nie bd co czytać, czego przeżywać, na co czekać etc. c;
I osobiście uważam, że 4 skończone blogi to za mało ^^
Do następnego < 3