poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział dwudziesty dziewiąty

Melissa

" Drogi Pamiętniku. 
Długo myślałam nad tym, czy może zacząć prowadzić to od nowa, bo nadal żyję strachem, że ktoś jeszcze pozna moje sekrety, tak jak Nathan. Jednak nie jestem jakoś szczególnie przerażona myślą o tym, że chłopak wszystko wszystkim wygada, bo wiem, że taki nie jest. Wiem, że mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej. I tutaj Nath różni się od Justina; co do intencji Sykes'a jestem już absolutnie pewna, ale za to nie wiem, o co chodzi Bieberowi. Jednego dnia stara się o mnie, tylko po to, żeby drugiego nazwać mnie dziwką. Nie powiem, zabolało mnie to. 
Zaczęłam też zastanawiać się, nad ostatnio zadanymi pytaniami Ben'a oraz Max'a. 
Pierwsze dotyczyło tego, którego z nich kocham bardziej, ale czy to ważne? I tak nie mogę z żadnym być; łączy ich wspaniała przyjaźń, nie mogą jej stracić przez nic niewartą dziewczynę, jaką jestem. Owszem, jednego z nich kocham bardziej, ale nie powinno to nikogo obchodzić. W końcu obydwoje znajdą sobie inne dziewczyny, a ja będę stała z boku, ciesząc się z ich szczęścia. 
Co do drugiego pytania nie miałam wątpliwości- Max zapytał mnie, który kocha mnie mocniej. Odpowiedź wtedy była dla mnie oczywista; Nathan. Jak na razie to on był ze mną zawsze, kiedy tyko go potrzebowałam i nadal nie przestał walczyć o moje względy. I mimo tego, że powiedziałam, że nie będę z żadnym, to nie rzucił się na Jus'a, tak jak on na niego. Bolał mnie ten widok, tak cholernie mnie bolał. 
W takich momentach żałuję, że w ogóle na nich wpadałam i że ich poznałam. 
Nadal nie wiem, co oni we mnie widzą. "

Westchnęłam, zamykając zeszyt. Oparłam łokcie na biurku i przez chwilę wpatrywałam się w dal. Nie miałam zielonego pojęcia, co powinnam ze sobą zrobić; walczyłam z uczuciami. Tak bardzo pragnęłam znaleźć się w silnym uścisku jednego z nich, poczuć ich miękkie wargi na moich ustach i usłyszeć głos szepcący mi do ucha, że wszystko będzie dobrze. Mimo że wiedziałam, że w moim życiu nigdy nic nie będzie dobrze, to ich głosy mi to rekompensowały.
W końcu po dość długim użalaniu się nad sobą, schowałam pamiętnik oddany przez Nathana do mojej szkolnej torby, zapięłam ją, trzy razy sprawdzając, czy aby na pewno to zrobiłam i zbiegłam na dół. Weszłam przy okazji do kuchni po sok, który kupiłam sobie poprzedniego dnia. Zdziwiłam się, kiedy ujrzałam mamę, kładącą ostatni talerz na stole. Gdy tylko mnie zauważyła, otarła ręce w fartuch, uśmiechając się szeroko. Nie zdążyłam dobrze zareagować, a ona już zamknęła mnie w swoich ramionach. 
- Zjesz z nami śniadanie, Mel? - zapytała, pocierając dłońmi moje ramiona. 
Nie kryłam zdziwienia, które sięgnęło zenitu, gdy tylko mój ojciec wszedł dumnym krokiem do środka. 
- Cześć córciu - ucałował mnie w czubek głowy. - Dlaczego tak stoisz, jakbyś zobaczyła ducha? 
Spojrzałam na niego spode łba. Zrozumiał aluzję, dlatego spuścił głowę, mrucząc coś pod nosem. Matka za to kolejny raz uśmiechnęła się, zaciągając mnie wręcz, do nakrytego stołu. 
- Dziękuję, nie będę jadła - rzuciłam od niechcenia, wyrywając się z jej uścisku. 
Zastanawiałam się, co takiego stało się, że rodzice przebywali w tym samym pomieszczeniu już tyle czasu bez kłótni. Postanowiłam jednak nie przejmować się i pośpiesznie wyszłam z domu. 
W głowie wciąż miałam widok dwóch chłopaków, przez których moje serce biło szybciej; Justina i Nathana. Nie wiedziałam jakim cudem potrafiłam kochać dwóch jednocześnie. 
Zawsze chciałam zakochać się i być kochaną, ale teraz widzę, że to wcale nie należało do łatwych zadań. Szczególnie, jeśli dwójka przyjaciół zabiegała o względy jednej dziewczyny. Inne pewnie cieszyłby się z tego powodu, ale mi z tym było cholernie źle. Nigdy nie miałam przyjaciół, aż do teraz. To Laura pokazała mi jak to jest mieć prawdziwą przyjaciółkę, dlatego byłam zdania, że Nath i Jus nie powinni kłócić się o mnie. 
- Cześć - usłyszałam wesoły głos obok siebie, który spowodował, że przestraszona podskoczyłam w miejscu.
Ujrzałam niezwykle uradowaną Laurę. To była dość duża zmiana, bo od czasu jej kłótni z Jay'em, ani razu nie widziałam jej tak szczęśliwej. 
W szkole pewnie zobaczę pogodzonych ze sobą chłopaków, którzy przeproszą mnie za wszystko. Wtedy uznałabym, że trafiłam do jakiegoś innego świata. 
- Coś się stało, że jesteś taka wesoła? - zapytałam, wznawiając wędrówkę ku szkole. 
Dziewczyna zagryzła wargę, nie kryjąc ogromnego uśmiechu na ustach. Zaśmiałam się cicho; cieszyłam się ze szczęścia mojej przyjaciółki. 
- Musiało coś się stać? - wzruszyła ramionami, próbując się ze mną droczyć. - Po prostu pogodziłam się z Jay'em. 
Krzyknęłam, mocno ją do siebie przytulając, czym tylko wywołałam większy wybuch śmiechu u przyjaciółki. 
- Powiedz mi jak, gdzie i kiedy - dociekałam. 
- Porozmawialiśmy w parku - zaczęła, delikatnie pchając mnie w kierunku szkoły. - wczoraj. Ale chyba tak naprawdę pogodziliśmy się w domu Nathana.
- Co tam robiliście? - spytałam zdziwiona. 
- Chłopacy wybierali piosenkę na koncert, ale ostatecznie nic nie wybrali. 
Spojrzałam na nią tak, jakbym oczekiwała dalszej relacji, ale ona tylko spuściła wzrok. Szturchnęłam ją lekko w ramię, naprawdę chcąc wiedząc więcej. 
- Tak właściwie dlaczego z nim nie będziesz? - zapytała nagle. 
- Z kim? 
Wywróciła oczami zirytowana, kiwając głową na czwórkę chłopaków idących przed nami. Była to akurat ta paczka, którą za wszelką cenę pragnęłam uniknąć. 
- Bo kocham obydwu, Laura - westchnęłam, zauważając Jay'a, który odwrócił się w naszą stronę. 
Loczek szturchnął stojącego obok Nathana, każąc mu się zatrzymać. Chłopak zrobił to, o co przyjaciel go poprosił, podobnie jak reszta chłopaków. Zadowolona Brytyjka przyśpieszyła kroku, za to ja wlokłam się za nią kompletnie pozbawiona chęci do życia. Oglądanie chłopaków, których naprawdę kochałam, ale z którymi nie mogłam być, naprawdę bolało.
Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy McGuiness objął moją przyjaciółkę ramieniem, całując ją delikatnie w policzek, a ona mocno wtuliła się w jego tors. Spojrzeniem zawędrowałam dalej; Tom bawił się telefonem, Justin przyglądał się zirytowany nowej parze, a Sykes spojrzenie swoich zielononiebieskich oczu utkwił właśnie we mnie. Spuściłam speszona głowę, czując się niezręcznie pod naciskiem jego wzroku. 
- Idziemy do szkoły, czy będziemy się tutaj nadal czule obejmować? - spytał Justin, krzyżując ręce na piersi. 
- Jeśli chcesz to idź, nikt tutaj nie każe ci stać - fuknął Nathan. 
Laura oderwała się od Jay'a, przysuwając się do szatyna. Tym razem to ja skrzyżowałam ręce. Zauważyłam jak Sykes oblizał usta, przez co w moim brzuchu pojawiło się tysiąc motylków. Nadal czułam dotyk jego miękkich warg na moich. 
- Idziemy - zarządziła moja przyjaciółka. 
Mimowolnie skinęłam głową, podążając za wszystkimi. Kiedy tylko Bieber zniknął za progiem szkoły, Brytyjczyk zwolnił i dołączył do mnie. Zauważyłam, że obdarzył mnie uśmiechem, ale zaraz po tym ponownie spuściłam wzrok. 
- Pogadamy? - zapytał cicho. 
Tym razem spojrzałam na niego, a już nieco bardziej ośmielony chłopak złapał mnie za dłoń. O dziwo nie sprzeciwiłam się, wręcz przeciwnie; splotłam ze sobą nasze palce, co było błędem. Dawałam mu nadzieję na to, że być może będziemy jeszcze razem, co oczywiście nie wchodziło w grę. 
Nie byłam w stanie odezwać się, dlatego tylko skinęłam. Sykes od razu uśmiechnął się i pociągnął mnie na tyły szkoły, tak jak ostatnio. Moją dłoń również puścił dopiero wtedy, gdy usiedliśmy na betonowych schodkach. 
- To o czym chciałeś pogadać? - mówiłam, podciągając kolana pod brodę. 
- Najpierw chciałem dowiedzieć się, co sądzisz o tym liście. 
Przełknęłam ślinę, nie mogąc oderwać się od jego oczu. Tak strasznie za nimi przepadałam. Nie wyobrażałam sobie tego, że kiedykolwiek patrzyłby nimi na inną dziewczynę tak, jak w tej chwili patrzył na mnie, ale nie miałam wyboru. Musiał być szczęśliwy z kimś innym. 
- Nadal boli mnie to, że założyłeś się o coś tak głupiego - pokręciłam głową - Ale wybaczę ci to - wypuściłam głośno powietrze z płuc. 
- Poważnie? - pytał, wciąż nie dowierzając moim słowom. 
Przytaknęłam energicznie, a następnie mocno wtuliłam się w jego tors. Potrzebowałam tego. Potrzebowałam poczuć jego dotyk. W końcu przyjaciele również się przytulali, czyż nie?
- Powiesz mi, z którym z nas chciałaś być? - szepnął mi na ucho. 
Odsunęłam się, patrząc na niego mocno zdziwiona. 
Bo niby skąd miał wiedzieć, że jednego kochałam bardziej od drugiego? 
- Nath, skąd pomysł, że... 
-...Widzę to po tobie, Mel - zaczął pewnym tonem. - Widzę, że do jednego czujesz coś więcej i uwierz mi, chciałbym, żebym tym kimś był ja. Zależy mi na tobie.
- Justinowi też zależy - odpowiedziałam cicho, spuszczając głowę. 
- Nie - zaprzeczył pośpiesznie. - Jemu zależy tylko na tym, żeby udowodnić mi, że to on ciebie zdobędzie. Widziałaś jak zareagował, kiedy powiedziałaś, że nie będziesz z żadnym. Zaczął się awanturować. A ja? Pogodziłem się z tym, bo zrobię wszystko, żebyś tylko była szczęśliwa. Nawet jeśli wybrałabyś Justina ja i tak wspierałbym cię i byłbym z tobą na każdym kroku, Mel - z każdym wypowiedzianym słowem przysuwał się coraz bliżej, a ja wręcz czułam jego oddech na moich wargach. - Właśnie na tym polega miłość. Na dawaniu innym, a nie tylko na braniu. Justin jeszcze nie dojrzał do związku, ale i tak wszystko zrozumiem. Powiedz tylko, że to nie ja jestem tym chłopakiem i że nigdy mnie nie chciałaś - wyszeptał. 
Nasze nosy stykały się ze sobą, a oddechy powoli się mieszały. Nie zdałam sobie sprawy z tego, że oblizałam usta, spoglądając na wargi Nathana. Chłopak pogładził dłonią mój policzek, po czym wpił się w moje usta. Wiedziałam, że powinnam była odsunąć się, strzelić mu w twarz i odejść, ale ja odwzajemniłam pocałunek, przez który zaczęłam uśmiechać się. Wplotłam dłoń we włosy Sykes'a, ciesząc się tą bliskością. W pewnym momencie poczułam dłonie szatyna na swoich biodrach, który sekundę później przeniósł mnie na swoje kolana, nie odrywając naszych ust od siebie. Pocałunek z każdą minioną chwilą przeradzał się w coraz bardziej namiętny, a ja czułam jak traciłam dech. Nie obchodziło mnie nawet to, że dwie minuty wcześniej zaczęła się lekcja. 
- Kocham cię - powiedział niemalże szeptem, kiedy się oderwał. 
- Ja ciebie też - zaśmiałam się, oblizując wargi, na których wciąż czułam smak ust Nathana.

Całą klasą siedzieliśmy pod ścianą, co chwilę zwracając się w kierunku drzwi, czy aby Ben już nie wszedł. Spóźniał się już pięć minut, a to było kompletnie nie w jego stylu. Siedziałam obok Laury, która opowiadała mi o czymś, ale w tym momencie byłam zajęta patrzeniem na Justina. Siedział niemalże na końcu, zawzięcie dyskutując o czymś z Rayanem. Nie powiem, na sam jego widok moje serce przyśpieszało bicia, co tylko mnie denerwowało, bo dokładnie tak samo miałam z Nathanem. Obydwoje mnie pociągali, obydwóch kochałam. 
- A tak właściwie, to chciałam ci powiedzieć, że jestem chłopakiem i razem z Jay'em jesteśmy parą gejów - usłyszałam znajomy głos po swojej lewej stronie.
- Co? - odwróciłam się nieco zdezorientowana.
- Pstro - odpowiedziała, równocześnie podnosząc się z miejsca, dokładnie tak jak reszta klasy; oprócz mnie. - Od dobrych pięciu minut mówię ci o czymś ważnym, a ty mnie po prostu nie słuchasz - oparła dłonie na biodrach, patrząc na mnie spod uniesionych brwi. 
Zaśmiałam się pod nosem, przytulając do siebie Laurę. 
Pech chciał, że stojąc w takiej pozycji miałam idealny widok na Nathana, który przyglądał się mi bez skrępowania. Na jego ustach pojawił się uśmiech, jednak chwilę później zwrócił się w kierunku wyjścia, w którym znalazł się Max. 
- O czym rozmawiałaś z Nathanem? - szepnęła mi na ucho. 
Przez chwilę nie odzywałam się, tylko cały czas wpatrywałam się w chłopaka, z którym godzinę wcześniej przeżyłam najlepszy pocałunek w całym moim życiu. Kiedy on również na mnie spojrzał, odwróciłam się speszona, nieświadomie zakładając kosmyk włosów za ucho. 
- Pytał mnie, czy przeczytałam list - powiedziałam niemalże szeptem. 
- Jaki list? - spytała zdezorientowana, nie odsuwając się za daleko. - I czy aby na pewno tylko to? - uniosła brwi, jakby wiedziała, że całowałam się z Sykes'em. 
Roześmiałam się, kolejny raz przysuwając się bliżej Laury. 
- Pocałował mnie - szepnęłam jej na ucho, by nikt inny nie usłyszał, a po tym odsunęłam się, stając na przeciwko Max'a. 
George sunął wzrokiem po wszystkich uczniach, zatrzymując się dokładnie na samych końcu; na Justinie. Zagryzłam wargę, kiedy zauważyłam, że do niego podchodził. Stanął na przeciwko niego, kiwając głową na środek sali. 
- Justin na środek. 
Kanadyjczyk spojrzał na niego zdziwiony, ale zaraz po tym oblizał wargi, jak to dość często robił i posłusznie wykonał polecenie.
- Melissa, ty też - powiedział, podchodząc do stojącego na środku Biebera. 
Przez pierwsze parę sekund nie ruszałam się z miejsca, nie wiedząc co powinnam zrobić. Dopiero kiedy Laura wypchnęła mnie z szeregu, nieśmiało podążyłam w stronę dwójki mężczyzn. 
- Zrobimy takie ćwiczenie, żebyście wszyscy się lepiej poznali - zaczął mówić, ustawiając nas twarzą w twarz. - Mel, ty wykonujesz jakiś ruch, a Justin to powtarza - odsunął się, byśmy mogli działać. 
Spojrzałam na niego zdziwiona, ale kiedy usłyszałam odchrząkniecie Biebera, natychmiastowo zwróciłam się w jego stronę. 
- Zrób coś - szepnął.
Skinęłam, zagryzając wargę. Nie wiedziałam co mogłabym zrobić, dlatego tylko uniosłam rękę do góry. Sekundę później chłopak uczynił to samo. 
- Nie rozumiem zadania - rozpoznałam głos Nathana. - Co ono ma na celu? 
- Poznacie się lepiej - odpowiedział mu monotonnym tonem. 
Uśmiechnęłam się niemalże w tej samej chwili co szatyn. Miałam wrażenie, że byliśmy zupełnie sami w tej ogromnej hali. Nie powiem, chciałam, żeby tak było. 
Raz przypadkowo zamachnęłam się za mocno i moja ulubiona bransoletka zsunęła mi się z nadgarstka. Justin zaśmiał się pod nosem i bez pytania schylił się po nią. Chwycił moją dłoń, a następnie zapiął bransoletkę, tym razem mocniej, żeby ponownie mi nie spadła. 
- Dziękuję - uśmiechnęłam się. 
- Zamiana! - krzyknął Max. - Teraz naśladujecie drugiego partnera. 
- Nie ma za co - odwzajemnił mój uśmiech, ręką delikatnie głaszcząc mój policzek. Jako że musiałam powtarzać wszystkie jego ruchy, zrobiłam dokładnie to samo. - Nadal się na mnie gniewasz? - posmutniał nagle, przysuwając się krok bliżej. Kiedy zrobiłam to samo, niemalże stykaliśmy się nosami. 
- Nie będę, jeśli coś dla mnie zrobisz - zaśmiałam się. 
- Co? - odchylił głowę w bok. 
Oblizałam usta, walcząc z ochotą pocałowania go. Wiem, że moje myśli były złe, a sama czułam się jak panienka lekkich obyczajów, ale nie mogłam nic poradzić na to, że kochałam dwóch jednocześnie. Najgorsze było to, że niewiele wcześniej całowałam się z jego przyjacielem. 
- Odsuń się - położyłam dłonie na jego torsie, zmuszając tym samym do zrobienia kroku w tył, nie kryjąc przy tym uśmiechu. 
- Jak panienka sobie życzy - zrobił to, o co go prosiłam, uchylając się lekko. - Czekam aż się uchylisz, miałaś powtarzać moje ruchy - wybuchnął śmiechem, a ja jak oparzona powtórzyłam jego gest. 
- Koniec! - po sali ponownie rozbiegł się głos George'a. - Teraz robimy inne ćwiczenie. Mianowicie pogramy w zbijaka - uśmiechnął się szeroko, a trzy czwarte klasy wybuchnęło śmiechem. 

_______________________________________

przepraszam za błędy.

14 komentarzy:

  1. WIESZ JAK JA LUBIE TEN ROZDZIAŁ :3 TAK BARDZO, A WIESZ CZEMU?
    BO #TEAMSYKES
    normalnie Melissa, nie niszcz tego!
    a Justin niech sie weźmie. o, ja sie nim chętnie zajmę. daj go Laurze bedzie problem z głowy ona zrobi wszystko po mojemu :D
    i Nathan da rade jak zawsze! da rade zdobyć serce Melissy :3 bo ona tez go kocha i on przynajmniej bierze sprawy w swoje ręce, a nie jak Justin, głaskać po policzku tez moge ;_;
    #TEAMSYKES I WAL SIE JUSTIN!.

    DO NASTĘPNEGO!

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwww no nareszcie Sykes robi postępy! Może w końcu będzie Melithan :D
    No ona nie może tego zepsuć, nie pozwalam jej na to! Ona ma wybrać nathana, a Justina kopnąć w tyłek! XD
    Co ten Max wyczynia!? On to zrobił specjalnie, moge się załoźyc!
    Rozdział świetny i czekam na nexta ;) Xx
    Do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne ♥
    Tak, tylko to można napisać.
    Czekam na następny
    Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. bvfrbjrhbfvgjr Nelissa ♥ Team Nelissa na zawsze :D. niech oni już będą razem :D. a co do rozdziału, to jest świetny :d. czekam na nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Cię, kocham Cię....
    ale oczywiście tylko za rozdział :)
    Rany, dlaczego musiałam tak długo czekać na ten moment?
    I ten pocałunek... on miał być w Londynie!
    Ehh... co ja mam z tobą zrobić?
    Nie wiem...
    Ale czekam na kolejną porcję Nathana, Justina i Melissy
    Na 1000000000% mnie jeszcze czymś zaskoczysz :P

    Pozdrawiam i życzę weny na nowe opowiadanie, bo z tego co pamiętam, to epilog już powstał :(

    A właśnie, czy w przyszłym rozdziale zdradzisz nam, czy zostało jeszcze dużo tych rozdziałów? Nie musisz podawać liczby, tylko określenie "mało"/"dużo".

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju , gry teatralne na wf'ie ? No Max, Max Xd
    Całowała się z Nath'em !!! #joloswag !!!!
    Jak dobrze, że w końcu wyznali przed sobą uczucia ! Co teraz ?!
    Co z robi Nath ? Jus ? i Mel ?
    czekam na nn!

    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/
    http://love-is-a-contradiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ronantico *_*
    Team Sykes wkracza do akcji, oni się tak zajebiście całują, że lol, nie mogę wytrzymać ;D
    Justin wypieprzaj stąd, ok? -,- nie lubię juz go, Nathan jest o wiele lepszy :)
    I co to wgl za ćwiczenie, co? No bez przesady ;(
    Czemu Sykesa nie wybrał, hm? :p
    No nic, komentarz krótki bo jestem padnięta. Weny u czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ogarniam popędu całuśniczego Melissy. No sorry kuźwa, ale to dla lekka przesada. No bo, jak można kochać dwóch chłopaków? No jak? Niby całuje się z Nathanem, rozpływa się wręcz gdy ją całuje, a za chwilę ma ochotę przyssać się do ust Justina. Kobieto! Zdecyduj się, bo stracisz ich obu!
    Awww a proposito pocałunku :3 Romantico!<3 Podziwiam Sajkiego za wytrwałość. Oby tak dalej kowboju, a Melissa będzie Twoja! O ile się nie odkocha 123647893 razy. Taka poplątana sytuacja, dzięki Adzie komplikatorce<3 Nie wnikam dlaczego podkreśliło mi to słowo O.o Pewnie jest speszyl, dlatego^^
    Czekam oczywiście na kolejny<3
    Elżbietttttta

    OdpowiedzUsuń
  9. ale fajny !
    ;)
    najpierw jej rodzice, co im się stało ? kosmici ich podmienili ? o.O
    później radosna Laura, pocałunek i później to ćwiczenie
    kocha ich obu jednocześnie, się porobiło ;)
    do następnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. AAAA Nathan całował się z Melissą tak na serio!!!!
    Jaram się, jaram się <3
    Tak chcę żeby byli razem :)
    Nathan pogodzi się z Justinem, a ten drugi znajdzie sobie dziewczynę :)
    I bd superrrrr :)
    Mam nadzieję, że będzie więcej takich miłych scen pomiędzy Nathanem a Melissą <3
    Likebloggerka <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Lizała się z Nathanem, wybaczyła mu myślałam, że z nim będzie, a tu dupa pogodziła się tez z Justinem >_<
    Ale to był jej najlepszy pocałunek w życiu to jakaś tam mała nadzieja jest xd
    No i jakże szczęśliwa para Jay i Laura fajnie c;
    Do nn :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham ten rozdział<3...tylko dlaczego ona ciagle myśli o tym Justinie...
    Ona ma być z Nathanem. Taka ładna para by byli...:)
    Ciekawa jestem co bedzie dalej... :):)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej
    Niech ona będzie z Nathem
    Zapraszam do siebie na nowy rozdział
    http://changedmyworldnathansykes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam Cię dziewczyno! <3
    KOCHAM TEN ROZDZIAŁ! A NAJBARDZIEJ MOMENT NALISSY JAK SIĘ POCAŁOWAŁA *U*
    NALISSA FOREVER <33333333
    Justin wal się od Mel :C Ty straciłeś swoją szansę! Sio, sio~!
    Jaura forever <333
    Weny i pomysłów życzę :************
    ~Andzia
    PS.: Sorki, że wcześniej nie komentowałam, nie miałam czasu XD

    OdpowiedzUsuń