poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział czterdziesty drugi

Historia lubi się powtarzać. 


* * *

Nathan

- Nie, nie - powtarzałem te słowa jak modlitwę. - Nie, nie nie. Po prostu nie! - wrzasnąłem, kolejny raz próbując wybiec z pomieszczenia. Niestety, Haggerty ponownie złapał mnie w pasie, pchając na krzesło, na które ciężko opadłem. - Chcę, kurwa, zobaczyć która dziewczyna zginęła!
Trzecioklasista spojrzał na mnie jak na wariata, a chwilę później odetchnął, w końcu wyprostowując się. 
- Zginęła jakaś szatynka, tyle zdążyłem zauważyć. 
W jednym momencie ogarnęła mnie nieopisana ulga. Odetchnąłem głęboko, przymykając powieki. Moja Melissa nie umarła. Jeśli to nie ona została postrzelona, w takim razie gdzie się znajdowała? 
Natychmiastowo podniosłem się z miejsca, szerokim łukiem ominąłem wujka White, po czym z trzaskiem wyszedłem z pomieszczenia. Nie obchodziło mnie to, że mieliśmy zakaz, czy też że za parę minut zaczynaliśmy występ. Musiałem znaleźć Melissę, bo dwadzieścia minut spóźnienia nie było niczym normalnym. Coś stać się musiało. 
Nie musiałem długo czekać na to, by nauczyciele razem z przyjaciółmi wybiegli za mną. Przystanąłem, rozglądając się dookoła. Ciemność spowijała okolicę, a rozjaśniały ją tylko policyjne koguty. Pewien obszar zaznaczony był taśmą, zabraniającą wstępowania na dany teren. Zamierzałem po prostu przejść obok tego, skoro to nie moja Melissa tam leżała, ale coś nie dało mi spokoju. Musiałem zobaczyć tą dziewczynę, żeby uspokoić się już do końca. Nagle poczułem czyiś uścisk na ręce, więc przestraszony podskoczyłem. Okazało się, że to zapłakana Laura mnie złapała. 
- Nath, boję się, że stało jej się coś złego - łkała. - Nie mogło jej się nic stać, nie teraz! 
Nim zdążyłem odpowiedzieć, przed nami pojawił wysoki, tęższy policjant ze śmiesznym wąsem pod nosem. Złapał koniuszek daszka od swojej czapki, delikatnie pochylając go ku dołowi. 
- Przepraszam, ale nie mogą państwo tu wejść - ostrzegł, nie odrywając wzroku od moich oczu. 
- Wcale nie zamierzaliśmy tam wchodzić, proszę pana.
- Mógłby pan nam powiedzieć co się stało? - spytała cicho moja towarzyszka. 
Mężczyzna spojrzał na nas tak, jakby miał zaraz odmówić, jednak ku naszemu zadowoleniu westchnął, lekko przytakując. 
- Z więzienia uciekł pewien przestępca. Mieliśmy oddać go nazajutrz do szpitala psychiatrycznego, bo miał fobię na temat zabijania kobiet, które podobne były do jego poprzedniej dziewczyny, która podobno dość mocno go zraniła - wywrócił oczami, a ja zmarszczyłem brwi. Brzmiało to trochę jak scenariusz jakiegoś filmu kryminalistycznego. - Nawet w więzieniu próbował napaść na policjantkę. Blondynki miały u niego przechlapane - pokręcił głową z dezaprobatą. 
Czułem, że Laura pod wpływem ostatniego zdania zesztywniała, za to moje serce stanęło na sekundę. 
- Blondynki? A ta zamordowana nie była szatynką? - pytałem dość mocno zdezorientowany.
- Nie, była to blondynka. Dość ładna - westchnął. - Szkoda, że los tak ją ukarał. Współczuję jej chłopakowi, bo na pewno skradła czyjeś serce. 
- Jak się nazywała? - pytanie tym razem wydostało się z ust rudowłosej dziewczyny. 
- Nie wiem - wzruszył ramionami. - Ja tylko stoję tu i pilnuję, żeby nikt nie wszedł. Nie ja zajmowałem się przeszukiwaniem zwłok. 
Zauważyłem, że Laura pobladła na twarzy, co sprawiło, że ponownie spanikowałem. Chwyciłem jej twarz w dłonie, próbując jakoś do niej przemówić. 
- Laura, nie mdlej mi tu. Będzie dobrze, słyszysz? Laura, proszę - przytuliłem ją mocno do siebie, widząc łzy w oczach dziewczyny. Kiedy tylko Martin wtuliła się we mnie, usłyszałem jej szloch. Naprawdę musiała się martwić, bo jeszcze nigdy nie widziałem jej płaczącej. - Jay! - zawołałem chłopaka, widząc, że stał przy taśmie, nieruchomo wpatrując się w ciało leżące na ziemi, przy którym kręcili się policjanci. - Jay!
Brytyjczyk nie odwrócił się, tylko dalej stał, jakby sparaliżowany. Swoją uwagę zwrócił na mnie dopiero Bieber. Rozchyliłem usta ze zdziwienia widząc, że on również płakał. Twarz miał całą pobladłą, podobnie jak Laura, a po policzkach spływały strugi łez. Nawet oczy miał już delikatnie czerwone. Spojrzałem na kolejną osobę, którą był Ben. Rozmawiał z policjantem, co jakiś czas ocierając twarz. Po chwili wziął od niego wizytówkę, przytakując. Patrzyłem dalej; na krawężniku siedział Tom, ze schowaną twarzą w dłoniach. On również był załamany. To mogło oznaczać tylko jedno. 
- Poczekaj - szepnąłem do dziewczyny, odsuwając się. Gdy przytaknęła, a ja upewniłem się, że stała stabilnie, ruszyłem w kierunku taśmy, przy której to wszyscy stali. 
- Nie można... 
- Wiem, że nie można tam wchodzić - warknąłem na kolejnego policjanta, który ponownie mnie uprzedzał. - Chcę się tylko dowiedzieć, kogo zamordowano. 
- Melissę - odpowiedział milczący do tej pory Jay. - To Melissę zabił. 
Nie spojrzałem na niego, wzrok utkwiłem na ciele dziewczyny, które znajdowało się już w czarnym worku. Jeden z mężczyzn dopinał materiał, a mi w tym momencie zrobiło się czarno przed oczami. 
- Wiesz, zabili ją akurat, kiedy zaczynała być szczęśliwa - usłyszałem cichy głos Laury obok mnie. Nadal jednak patrzyłem na zakryte, martwe ciało mojej dziewczyny. - Nath, jest coś, co Melissa chciała ci powiedzieć, a o czym już na pewno powinieneś wiedzieć, skoro... skoro nie żyje - zwróciłem się w jej stronę, widząc jak ocierała dłonią policzki. Dziewczyna również wpatrzona była w swoją martwą przyjaciółkę. - Było coś, co sprawiłoby, że bylibyście połączeni na zawsze. Może raczej, byłby ktoś. 
- Była w ciąży? - spytałem nie mogąc pohamować swojego zdziwienia. 
Wszystko wtedy układałoby się w całość; mówiła mi ostatnio, że źle się czuła. Nagła wizyta u lekarza też już o wszystkim mi mówiła. Poszła do ginekologa, nie mówiąc mi o tym. Laura ledwo zauważalnie skinęła głową. 
- Dokładnie w drugim tygodniu. Lekarka zauważyła jej siniaki i zaproponowała Melissie układ - mówiąc to, zwróciła się w moją stronę, nie odrywając spojrzenia od moich oczu. - Miała iść zgłosić ojca na policję, jeśli okaże się, że jest w ciąży. Zrobiła to, bo nie chciała narażać waszego dziecka, Nath. 
Zacisnąłem usta, przetwarzając w myślach wszystko to, czego się dowiedziałem. Melissa była w ciąży. Mielibyśmy wspólne dziecko. Byłbym tatą. A teraz Melissa nie żyje. Dziecko też. Czułem uwalniające się łzy z moich oczu, które wręcz parzyły moją skórę na policzkach. Straciłem więc dwie najważniejsze osoby; ukochaną, oraz potomka.
Nie zdążyłem odpowiedzieć, a już leżałem na ziemi, czując wbijające się kamienie w plecy oraz ciężar na klatce piersiowej. Ktoś oplótł swoimi palcami moją szyję, mocniej przyciskając mnie do ziemi. Nie musiałem otwierać oczu, żeby przekonać się, że to Justin mnie zaatakował. 
- Jesteś wielkim chujem, nic więcej - mówił drżącym głosem, a ja czułem coś mokrego na policzku i koszulce. Zgadywałem, że były to łzy Justina. Naprawdę go to zabolało. - Zrobiłeś pieprzone dziecko dziewczynie, którą kochałem - szarpnął mną, co spowodowało, iż boleśnie uderzyłem głową o beton. - To nazywasz pieprzoną przyjaźnią?! 
Sekundę później ktoś zaczął odrywać przyjaciela ode mnie, jednak ten zdążył jeszcze uderzyć mnie w twarz i kopnąć w brzuch. Kiedy tylko całkowicie go odciągnęli, poczułem promieniujący ból w czaszce. Spojrzałem w niebo, gdzie jedna z gwiazd co chwilę do nas mrugała. Melissa byłaby zawiedziona, nie tak sobie to wyobrażała. 
Uniosłem się na łokciach, nie mając siły wstać. Policjanci wzięli Biebera na stronę, po czym przekazali go lekarzom, którzy podali mu jakiś lek. Po chwili, Justin znowu zaczął płakać jak małe dziecko. Skrzywdziłem przyjaciela. Straciłem dziewczynę. 
- O Boże, Nath, nic ci nie jest? 
Czyjeś ramiona objęły mnie, a po zapachu perfum rozpoznałem, iż była to Laura. Przytuliła się do mnie mocno, wciąż płacząc. Kiedy w końcu wszystko do mnie dotarło, również zacząłem płakać. 

Siedziałem w dawnym pokoju Melissy, razem z resztą przyjaciół. Jeden z nich podał mi pamiętnik dziewczyny, mówiąc, że to ja powinienem go zatrzymać. Uznałem, że był to głupi pomysł; w końcu to przez tą małą rzecz, nie mogłem na początku być z moją ukochaną dziewczyną. 
- Justin jest nadal obrażony? - spytałem, próbując zmienić temat. Nie chciałem rozmawiać już o pamiętniku. 
- Nie odzywa się do nikogo, nawet na pogrzebie Mel był cicho... Zamknął się w sobie, musimy mu jakoś pomóc - odpowiedziała Laura, wtulając się mocno w tors Jay'a. 
Myślę, że wszyscy przeżyliśmy śmierć Melissy podobnie, dlatego właśnie postanowiliśmy sobie pomagać. Wyjątkiem był Bieber, który zamknął się we własnym świecie. Czy mogłem go za to winić? Oczywiście, że nie, bo w sporej mierze to ja zawiniłem. Ponownie dałem mu ,,pozwolenie" na umawianie się z Melissą, po czym parę dni później sam się z nią przespałem, jak się później okazało, nie z byle jakim skutkiem. Zachowałem się jak bydlak, wiem. Nie powinienem nazywać się mianem najlepszego przyjaciela Justina, ale pomimo wszystko, nadal chciałem nim być. Chciałem cieszyć się każdym kolejnym dniem z moim przyjacielem, chciałem go wspierać i być wspieranym przez niego. Niestety, zepsułem wszystko przez moją głupotę. Ponownie. 

Otworzyłem okno w pokoju, siadając na parapecie, tak jak kiedyś. Uniosłem głowę, będąc wpatrzonym w gwiazdy. Pamiętałem opowiastkę Mel o jej babci, która powiedziała jej, że naszych najbliższych możemy znaleźć w gwiazdach. Chciałbym, aby tak naprawdę było. Zatrzymałem się na jednej gwieździe, która mrugnęła do mnie radośnie, wywołując mój uśmiech. Pamiętnik Melissy leżący na biurku aż prosił, bym przeczytał chociaż jedną stronę. Zagryzłem wargę, nie wiedząc co zrobić. W końcu, po dłuższym zastanowieniu zrobiłem to. Chwyciłem zeszyt do ręki, wertując kartki, które przeczytałem jeszcze za życia mojej ukochanej. 
,, 
22.05.2013r.
Kochany Pamiętniku. 
Rozmowa z Tricią naprawdę mi pomogła; otworzyła oczy na wiele spraw, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Między innymi to, którego chłopaka naprawdę kochałam. Jak sama Trish powiedziała >Nie da się kochać obydwóch. Albo jesteś w nich tylko zauroczona, albo kochasz tylko jednego, a to drugi Ci się podoba<. Po głębokim przemyśleniu wiem, którego kocham. Nathana. To On skradł moje serce już rok temu, kiedy pierwszy raz na mnie wpadł, wysypując wszystkie moje zakupy z reklamówki. Zakochałam się w jego spojrzeniu, uśmiechu i w czynach. Kocham sposób w jaki okazuje mi swoją miłość do mnie, mimo że bywam na niego zła. Pomimo wszystko, nie potrafię się na niego długo gniewać, tak jak sam myśli. Ten zakład wybaczyłam mu już wcześniej. 
Poza tym, jutro już wycieczka do Londynu, jestem taka podekscytowana! "

"
27.05.2013r.
Pamiętniku. 
Nie wierzę w to, co zrobiłam. Przespałam się z Justinem! Dlaczego? Nie wiem. Z emocji? Impulsu? Powiem tylko tyle, że czuję się z tym dobrze, ale i cholernie źle. Nie mam pojęcia, jak zareaguje na to Nath, a ostatnią rzeczą którą chcę, jest stracenie tak wyjątkowego chłopaka, jakim właśnie jest Sykes. "

Kochała mnie jeszcze przed wyjazdem do Londynu. Ta wiadomość poniekąd uszczęśliwiła mnie, jednak smucił mnie fakt, że przespała się z moim przyjacielem. Przewróciłem kilka kartek, trafiając na tą zakrwawioną, przez którą łzy ponownie pojawiły się w moich oczach. 

"
03.06.2013r.

Matka jest dziwką. Ojciec mnie pobił. Straciłam przyjaciółkę. A Nathan ode mnie odszedł. Boli mnie to wszystko, tak cholernie mnie boli, dlatego krwawię. Wiem, obiecałam, że już nigdy więcej się nie potnę, ale... Musiałam. Czy mi ulżyło? W pewnym sensie tak, jednak boję się, że umrę. Jeśli nikt nie zdąży, chciałabym, żeby chłopacy znaleźli sobie kogoś, kto będzie ich kochał. Chciałabym, żeby Nathan znalazł dziewczynę, która będzie kochała go mocniej ode mnie, o ile to możliwe. Nie chcę, by którykolwiek z nich był sam. Nie zasługują na to, są naprawdę wspaniałymi chłopakami, każda dziewczyna na takiego zasługuje. 
Jeśli którykolwiek z nich to czyta, mam im coś do powiedzenia. 
Nathan - przepraszam za wszystko. Wiedz, że Cię kocham i każdego dnia myślę o naszych dwóch pocałunkach. Jeden był lepszy od drugiego, w Twoich ramionach czuję się jak prawdziwa księżniczka. Traktuj tak wszystkie Twoje ukochane, proszę Cię. 
Justin - PRZEPRASZAM, TAK BARDZO PRZEPRASZAM ZA TO, ŻE DAWAŁAM CI TYLE NADZIEI. Od początku moje serce zdobył Nath, ale tak bardzo o mnie zabiegałeś, ja widziałam tą miłość w Twoich oczach... Nie jestem w stanie opisać tego, co działo się ze mną, kiedy byłeś obok. Jednak było to tylko zauroczenie. Mam nadzieję, że w końcu znajdziesz wspaniałą dziewczynę, która naprawdę Cię POKOCHA. Nie rzucaj się też na Nathana, jeśli dowiesz się o tym, że to jego bardziej kochałam. Jesteście przyjaciółmi. Prawie braćmi. Nienawidzę widoku Waszych bójek. Może o tym nie wiecie, ale zawsze płaczę po takiej Waszej kłótni. Płaczę, bo przypadkowo rozdzieliłam dwóch braci. "

Zamknąłem zeszyt, nie chcąc czytać dalej. Nie mogłem. Za bardzo mnie to bolało, bolała mnie świadomość, że już nigdy więcej od niej tego nie usłyszę. Nie usłyszę słowa 'kocham cię'. Nie poczuję dotyku jej warg na moich ustach. Nie poczuję jej ciepła pod sobą. Nie przytulę naszego dziecka do siebie. Odłożyłem pamiętnik dziewczyny do szuflady w biurku, dalej przypatrując się gwiazdom. Kto wie, być może w końcu znajdę tą jedyną gwiazdę, przez którą Melissa wciąż będzie szeptała mi dwa magiczne słowa. 
Kocham Cię.


__________________________________________________________________

Tak więc, Melissa nie żyje
Pamiętacie historię o babci Mel? O tym, że wybrała chłopaka, z którym na początku kłóciła się? I to porównanie Melissy? Siebie porównała do swojej babci, a Nathana do... jej dziadka. 
A historię Ben'a, jej ojca i Anny? Jeden z przyjaciół ją "zdobył", a ona później umarła, prawda?
Mówiłam, że historia lubi się powtarzać, i w żadnym wypadku nie chodziło mi o moje poprzednie blogi. :)
Tylko proszę, nie krzyczcie na mnie. 
Do jutra. xx

21 komentarzy:

  1. Krzyczeć nie będę, bo nie mam powodu.
    Po prostu strzelę totalnego focha i tyle.
    Oni nie mogą nie żyć!
    Przecież w końcu zaczęło się wszystko układać... proszę powiedz mi, że to jest nie ten prawdziwy rozdział i jutro dodasz ten właściwy, w którym dziewczyna powie chłopakom prawdę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawidzę cię... znaczy dobrze przygotowałaś nas na ten moment i to zamieszanie na początku super, podobało mi się. Ale ... jak mogłaś ją zabić no jak? -.-' umgh... już wiem dlaczego tak o wszystko wypytywałaś, ona nie będzie w końcu z żadnym z nich i to strasznie, ale cóż. Uwielbiam to opowiadanie mimo prostoty, twojego zakręconego języka, i tysiąca pomysłów na minutę. Lubię :)x

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku miałam jeszcze nadzieje, że to nie Mel zginęła, ale jak szybko się pojawiła ta nadzieja, tak równie szybko zniknęła. Boże, płaczę. Płaczę i nie mogę przestać. Nie wierzę w to. Po prostu nie wierzę.
    I nie jestem na Ciebie zła, wręcz przeciwnie. Dziękuję Ci za ten pełen emocji rozdział, za to wrażenie stracenia bliskiej osoby, które cały czas miałam czytając. Tak, Melissa była dla mnie jak żywa. Dziękuję Ci jeszcze raz. Jesteś GENIALNA i MASZ OGROMNY TALENT, nie zapominaj o tym.
    Do następnego.
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  4. o matuniu ;( nie mogę, ryczę normalnie ;( nie mogę uwierzyć, że zabiłaś Mel ;( ale mam nadzieję, że wszyscy tylko myśleli, że to była Mel, a ona gdzieś uciekła, porwali ją czy coś, ale żyje i potem wróci do wszystkich z malutkim niewidocznym brzuszkiem i Justin dostanie kopa w tyłek, bo znowu zaatakował Natha i potem Mel i Nath uciekną gdzieś razem, wezmą ślub, będą mieli słodkiego bobaska i będą żyli długo i szczęśliwie, puki śmierć ich nie rozłączy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta dziewczyna dobrze gada POLAĆ JEJ Kate

      Usuń
  5. Czeeeemu ?! :O Uśmierciłaś Mel ? :/ Buuuuuuu ... ;cc
    Ale rozdział mimo to jest bardzo fajny :)
    Nominowałam cię do The Versatile Blogger, szczegóły u mnie ;) http://sydneyowewarzone.blogspot.com/ ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. No ie cholera Melisaa nie żyje, a ja chusteczek nie mam bo się skończyły ;__;
    Mam nadzieję, że Justin i Nath się teraz pogodzą :)
    Przecież Melissa tego by chciała...
    Super opisałaś cała ta sytuacje i normalnie brak słów.
    Do następnego < 3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam! Smutnęłam i chce mi sie plakac :c Mel dopiero zaczynala byc szczesliwa a tu takie cos... :c
    No coz pamietam wszystko dokladnie, ale jedno pytanie dlaczego akurat ona?! :c
    Bedzie mi jej brakowalo :c
    Do jutra Xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, zajebisty prezent na imieniny, po prostu najlepszy, czujesz ironię? Jak mogłaś?
    Pieprzony ostry makijaż! Rozmazałam się. A serce bije mi tak mocno, że aż mnie boli. Normalnie, poczułam jakby to ja umarła.
    Tak bardzo utożsamiłam się z postacią Mel, że jest mi teraz cholernie ciężko :C Szkoda mi najbardziej (choć to dziwne) jej brata i Laury. Nie nie chłopaków, bo oni sobie kiedyś poradzą. Laura straciła jedyną przyjaciółkę, a Harry jedyną siostrę, to jest chyba najgorsze.
    Wspomnę jeszcze raz, dziękuję za wspaniały prezent ;'*
    Justin zachował się jak głupi szczyl. Boże, a jakby to jego Melissa wybrała? Jak zachowałby się w stosunku do Natha? Nathan miałby choć na tyle dumy, że nie rzuciłby się na niego, możliwe, że w najgorszym momencie jego życia, sory, ale taka prawda. Bo Najfyn ma klasę xD
    No i zgadzam się z pierwszym komentarzem. Jutro dodasz ten właściwy rozdział, ta?
    Pierwszy raz czytając bloga ktoś przyprawił mnie o płacz. Tak naprawdę. Opisujesz to wszystko tak dokładnie, że aż pozazdrościć można <3 Nie wiem ile jeszcze rozdziałów i wgl, ale czekam na kontynuację na drugim blogu ;)
    Zapraszam do siebie :*
    http://my-lovesick.blogspot.com/
    http://cause-it-is-impossible.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże ... nie mam słów. Miałam nadzieje, że Mel jednak żyje ... Nie jestem na ciebie zła, jestem ci wdzięczna za rozdział z tyloma emocjami. Ja nadal mam nadzieję ze ona gdzieś żyje : ).

    OdpowiedzUsuń
  10. Normalnie płaczę. ;( ;( ;(
    DRUGI RAZ W TYM MIESIĄCU PŁACZE!
    Pierwszy przy śmierci Maxa w "Mieście Szkła", a teraz z powodu Melissy, Nathana i ich dziecka!! ;( ;( :( ;(

    Nie jestem na ciebie zła, chce ci podziękować.

    Dziękuje, że napisałaś tak cudne opowiadanie.
    Dziękuje za to, że tym wspaniałym opowiadaniem wzbudziłaś we mnie tyle emocji.
    Dziękuje, że stworzyłaś opowiadanie inne niż wszystkie jakie do tej pory czytałam.
    Po prostu dziękuje.
    Jesteś cudowna. ♥ †

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja se rycze, rycze , rycze, rycze, rycze i jeszcze raz rycze.
    Chusteczek mi brakuje... ;_________;
    Jak się Sykes też zabije to będę musiała lecieć do sklepu po nowe! ;________;
    Do jutra x
    rycząca Cornelia

    OdpowiedzUsuń
  12. Chwila cos mi sie przypomnialo... napisalas ze historia lubi sie powtarzac.
    I jak dobrze pamietam, to w innym twoim blogu o TW rowniez usmiercilas glowna bohaterke w pozniej i Nathana, a w kolejnym rozdziale pisalas kontynuacje tej historii, lecz po chwili dodalas ze uwielbiasz pisac falszywe zakonczenia. Wydaje mi sie ze ten rowniez jest falszywy i w kolejnym napiszesz ten prawdziwy... w koncu historia lubi sie powtarzac, nieprawdaz?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy można jednocześnie kochać i nienawidzić?
    Nie komentowałam rozdziałów i za to cię przepraszam. Napiszę wszystko teraz, w tym jednym komentarzu. Uwielbiam cię. Wspaniale piszesz. To opowiadanie jest jednym z najlepszych opowiadań, które kiedykolwiek czytałam. Fabuła jest oryginalna, co zdarza się coraz rzadziej, oraz opowiadanie w żadnym stopniu nie było przewidywalne. Po każdym rozdziale moja ciekawość rosła, czekałam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Bardzo zżyłam się z bohaterami, co nie dzieje się zbyt często. Przeżywałam wszystko razem z nimi. Dziękuję ci za to, że wzbudziłaś we mnie takie emocje. Płakałam czytając ten rozdział, nie, to mało powiedziane. Ryczałam jak bóbr, dosłowne 10 minut zajęło mi ogarnięcie się, żeby napisać ten komentarz. Kocham cię, a zarazem nienawidzę. Fakt, przygotowałaś nas na taką możliwość, ale nie sądziłam że naprawdę to zrobisz. Szczerze mówiąc cały czas mam nadzieję, że to jednak nie była Melissa, albo że to był tylko zły sen i w następnym rozdziale wszystko wróci do normy. Po prostu nie mogę uwierzyć, że to już koniec, choć kto wie. Może nas jeszcze czymś zaskoczysz? Uwierz mi, możesz być z siebie dumna. Napisałaś opowiadanie, które wywołuje uśmiech, ale też i łzy, co nie jest łatwe. Chciałabym umieć tak pisać. Nathan i Melissa są świetną parą, idealnie do siebie pasują. Od samego początku byłam pewna, że będą razem. Choć przyznam, że czasem tak namieszałaś, że miałam co do tego pewne wątpliwości. Zdarzały się momenty w których wręcz krzyczałam w myślach na Justina, żeby nie mieszał w życiu Natha i Mel, by się w końcu od niej odczepił. Zdarzały się również takie momenty, gdy miałam dosyć Natha i jego zachowania. Myślę, że tak jak Melissa, choć czasami nie wiedziałam, którego z chłopaków wolę, moje serce od początku należało do Nathana. Uwierz mi, dzięki tobie przeżyłam niezwykłą przygodę. Może to dziwne, ale naprawdę czytając tę historię, często czułam się tak, jakbym była jednym z bohaterów, a nawet, jakbym była Melissą i przeżywała wszystko to, co ona. Dziękuję ci za to z całego serca. Mam też do ciebie jedną, wielką prośbę. Gdy już zakończysz to opowiadanie, proszę nie usuwaj bloga. Mam straszną manię czytania ulubionych blogów, nawet rok czasu po ich zakończeniu. Często powracam do opowiadań, by na nowo poczuć te emocje. Dlatego proszę, nie usuwaj tego opowiadania. Ciebie to nic nie kosztuje, a my za jakiś czas znów będziemy mogli poczytać o 'dziewczynie od pamiętnika'. Wiem, że nawet tym długim komentarzem, nie nadrobię komentowania całego bloga, ale uwierz mi, że wszystko co tutaj napisałam jest prawdą i mam nadzieję, że czytając to choć trochę się uśmiechniesz, tak jak ja uśmiecham się pisząc ten komentarz. Ponieważ, choć przed chwilą płakałam z powodu tak smutnego rozdziału, jestem naprawdę szczęśliwa, że mogłam przeczytać coś tak wspaniałego. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. JAK MOGŁAŚ JĄ ZABIĆ?! BYŁO TAK PIĘKNIE, ZACZĘŁO SIĘ UKŁADAĆ, MIAŁA MIEĆ DZIECKO Z NATHANEM, A TERAZ???
    Po prostu nie mogę uwierzyć... To się nie dzieję naprawdę! Jestem w tak wielkim szoku, że już nic więcej nie jestem Ci wstanie napisać, a mogłabym i to wiele... ( nie martw się, nic co mogłoby Cię obrazić, chodzi mi fabułę;d)
    Czekam na nexta ;***

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow...jestem w szoku...Cały czas miałam nadzieje, że to nie nie chodzi o Mel. Że bedzie żyła. Jest mi smutno :( Nie lubie nieszczęśliwych zakończeń. Ale dziękuje Ci, że w ogóle taki blog powstał. Odkąd się na niego napotkałam z niecierpliwością czekałam na kolejny rozdział. Nigdy w zyciu nie czytałam czekoś tak pięknego:)

    OdpowiedzUsuń
  18. No ja normalnie nie wierze, że Mel nie żyje zaczynała dopiero być szczęśliwa miało wszystko się ułożyć a tu jakiś jebany psychol ja zabił...
    Urwać mu jaja za to! -,-

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurcze, aż nie wiem co powiedzieć :(
    Jest mi strasznie szkoda Nathana :(
    NAPRAWDĘ był szczęśliwy i Melissa też :)
    Za nim tak naprawdę to wszystko się zaczęło, to dobiegło końca :(
    Jak czytałam ten rozdział to miałam łzy w oczach :(
    Nadal nie mogę uwierzyć w to co się stało jest mi strasznie żal :(
    Likebloggerka <3

    OdpowiedzUsuń