Melissa.
Kiedy tylko odsunęłam się od Nathana, kątem oka zauważyłam Jennę i już wiedziałam, że będę miała przechlapane. Sykes musnął moją dłoń swoimi palcami, jednak ja szybko schowałam rękę do kieszeni spodni. Nadal mu nie ufałam; no bo skąd miałam wiedzieć, że jego przyjaciele zaraz nie zaczną naśmiewać się ze mnie na przerwach? Poza tym wiedziałam już, że czułam coś do Justina. Kto wie, czy to "coś" nie było większe od uczucia, którym darzyłam Brytyjczyka.
Oblizałam usta i naciągnęłam czapkę bardziej na oczy. To miłe z jego strony, że starał się mi pomóc. Uśmiechnęłam się do niego przepraszająco i szybkim krokiem ruszyłam w stronę szkoły. Żołądek skurczył mi się od razu, kiedy tylko przekroczyłam próg budynku. Miałam przeczucie, że to nie będzie zwykły, spokojny dzień.
Przystanęłam i oparłam się o jakąś ścianę. Nie do końca miałam ochotę iść na zajęcia i powiem szczerze; miałam ochotę po prostu uciec, ale domyślałam się, że nie skończyłoby się to dla mnie dobrze. Już za jedną dwójkę obrywałam dwa razy mocniej niż oberwałam dzisiaj; może można pominąć szczegół, w którym uderzyłam głową o kant stołu, to był mój błąd. Zastanawiałam się tylko, czy mój ojciec zdążył już zadzwonić do Ben'a. Długo nie musiałam nad tym myśleć; chwilę później zauważyłam znajomą postać, która szybko zbiegała ze schodów, rozglądając się dookoła. Gdy tylko jego spojrzenie zatrzymało się na mnie, wyraz twarzy ze wściekłego zmienił się na pełnym współczucia. Podszedł natychmiastowo, mocno przytulając mnie do siebie.
- Dlaczego do mnie nie przyszliście? - zapytał szeptem.
- Przecież nie było cię w domu - pokręciłam głową, kiedy tylko odsunęłam się od Haggerty'ego. - Mówiłeś, że wyjechałeś na jakiś wyjazd służbowy.
- Mówiłem - przytaknął. - że wyjadę i wrócę po dwóch dniach, czyli przedwczoraj, Melisso.
Spuściłam głowę, czując napływające łzy do oczu. Gdybym tylko poszła pod jego dom, nie musiałabym oddawać Harrego do Nathana i nie miałabym teraz takiego mętliku w głowie przez Sykes'a.
- Co powiedziałeś tacie? - spytałam cicho.
Ben spojrzał w górę, oblizując usta. Już sam ten gest podpowiadał mi, że nie miał łatwo.
- Powiedziałem, że u mnie spaliście i tu był błąd - wzruszył ramionami. - Nie wiedziałem, że ty byłaś w domu, a brata gdzieś oddałaś - skrzyżował ręce na piersi, przyglądając mi się z góry. W tym momencie moje policzki zapłonęły rumieńcem; przecież dałam Harrego pod opiekę komuś obcemu. - Tak właściwie, to gdzie spał Harry?
- Czy to ważne? - tym razem to ja uniosłam ramiona do góry i chwilę później opuściłam je w dół. - Ważne, że jest cały i zdrowy.
- Dobrze wiesz, że nie powiem nic twojemu tacie.
Westchnęłam przymykając powieki, nie chciałam, żeby wydostała się spod nich ani jedna łza. Kiedy tylko z powrotem otworzyłam oczy ujrzałam znajomego chłopaka tuż za Ben'em. Justin stał uśmiechnięty z rękoma wsadzonymi w kieszenie swoich jeansów, wyraźnie na mnie czekając.
- Był u mojego kolegi, dobrze? - powiedziałam, wymijając go.
- Ufasz mu? - przytrzymał mnie jeszcze, a ja kolejny raz spuściłam głowę.
Co miałam mu odpowiedzieć? Ufałam Nathanowi tylko w niektórych sprawach, takich jak przenocowanie mojego brata, za to nie potrafiłam zaufać jeśli chodziło o sprawy sercowe. To wcale nie jest takie łatwe, zapomnieć i wybaczyć.
- Tak - odpowiedziałam po krótkiej chwili wahania. - Dobrze zaopiekował się Harrym.
Tym razem staliśmy tak, że to Ben miał doskonały widok na Biebera, którego oczywiście zauważył. Oblizał usta, pochylając się nade mną.
- Bieber? Nie ufałbym temu dzieciakowi.
Odsunęłam się krok do tyłu, sama nie wiedziałam z jakiego powodu. Być może dlatego, że prawdopodobnie zamierzał obrazić kogoś dla mnie ważnego.
- Po pierwsze, nic o nim nie wiesz Ben, szkolne plotki to nie wszystko. Po drugie, nie - skrzyżowałam ręce na piersi. - Harry nie był u Justina. Dziękuję, że uratowałeś mnie z opresji, ale teraz śpieszę się na zajęcia - skinęłam głową, a następnie odwróciłam się, zmierzając w kierunku Kanadyjczyka.
Chłopak obdarzył mnie promiennym uśmiechem, przy okazji wyciągając dłoń do przodu. Śmiało chwyciłam go, odwzajemniając uśmiech. Domyślałam się, że momentami wyglądaliśmy na parę, chociaż wcale jej nie tworzyliśmy. Odwróciłam się, by zobaczyć czy Ben już poszedł, jednak nie zauważyłam jego, tylko Nathana opierającego się o ścianę. Parzył na mnie spod uniesionych brwi, a mi zrobiło się głupio.
Miałam totalny mętlik w głowie.
Nerwowo przewracałam kartkami od zeszytu, czekając na dzwonek. Gdzieś tam w tle słyszałam głos nauczycielki od matematyki; nigdy nie byłam w tym dobra, a dzisiaj szczególnie mnie do tego nie ciągnęło. Co chwilę spoglądałam na Laurę, która z uwagą skupiała się na lekcji. Zdarzyło mi się również spojrzeć na Nathana oraz Justina. Ten pierwszy sumiennie wypełniał notatki z dzisiejszej lekcji, za to ten drugi pisał coś na telefonie, co jakiś czas spoglądając w moją stronę. Wtedy trafiła mnie myśl, że być może on również igra sobie z moimi uczuciami. Moje serce momentalnie zabiło szybciej, a sama skarciłam się za ten pomysł. Nie wyglądał na takiego, który by nie brał tego wszystkiego na poważnie.
Im bliżej do dzwonka było, tym bardziej zdenerwowana byłam. Musiałam na przerwie porozmawiać z Laurą o plakacie; co by nie było, obiecałam Nathanowi że jej pomogę, nie mogłam go zawieść.
Przymknęłam powieki i przypominałam sobie nasze pierwsze spotkanie.
Powolnym krokiem wracałam do domu z zakupów; wcale mi się tam nie śpieszyło, bo wiedziałam co mogłam tam zastać. Widok mojego pijanego ojca i zapłakanej matki był już dla mnie codziennością, a mimo to, takie coś i tak wywoływało łzy w moich oczach. Rączka od reklamówki wżynała mi się w rękę, pozostawiając na niej czerwony ślad. Jęknęłam i zagryzałam powiekę.
Ile dałabym za to, żeby mieszkać w normalnym domu.
Wtedy poczułam promieniujący ból, który rozchodził się od ramienia. Nie zorientowałam się nawet, że opuściłam siatkę i praktycznie wszystkie produkty znajdowały się poza nią. Uniosłam wzrok wściekła, patrząc prosto na szatyna, który stał przede mną z niewinnym uśmiechem na twarzy. Poznałam go; chodziłam z nim do klasy.
Nathan Sykes we własnej osobie.
- Przepraszam - powiedział, schylając się po wysypane rzeczy. - Nie zauważyłem cię, sam nie wiem czemu - wzruszył ramionami nawet na mnie nie patrząc.
Uśmiechnęłam się pod nosem, klękając na ziemi, by pomóc chłopakowi. Starałam się na niego nie patrzeć, jednak co jakiś czas czułam na sobie jego spojrzenie, co wywoływało rumieńce na mojej twarzy.
Kiedy skończyliśmy, w duchu dziękowałam Bogu. Robiło niezręcznie, a ja nienawidziłam takich sytuacji.
- Spotkamy się jeszcze? - zapytał, podając mi reklamówkę.
Spuściłam głowę, wzruszając ramionami. Byłam zbyt nieśmiała, żeby przytaknąć.
Dziwił mnie sam fakt, że ktoś taki chciał umówić się z kimś takim jak ja; jednak odpowiedź była łatwa- Nathan mnie najzwyczajniej w świecie nie pamiętał i nie wiedział jaka jestem.
- Znajdę cię, zobaczysz - zaśmiał się, pocałował mnie w policzek, a następnie zniknął.
Miałam ochotę zaśmiać się; podobna sytuacja spotkała mnie z Justinem, którego również kochałam.
Usłyszałam jak coś obok mnie upadło. Natychmiastowo odwróciłam się i ujrzałam przeklinającego pod nosem chłopaka. Pękło mu ramiączko od plecaka, z którego wyleciały niemalże wszystkie książki. Zaśmiałam się cicho pod nosem, być może nie tylko mój dzień będzie taki najgorszy.
Podeszłam do niego i bez słowa, ale za to z uśmiechem na ustach, zaczęłam pomagać mu zbierać podręczniki. Kątem oka zauważyłam jak na chwilę podniósł głowę, ale moment później jego wargi wykrzywiły się w naprawdę przepięknym uśmiechu.
- Dziękuję.
Byli tacy różni, ale jednocześnie tacy podobni. Chociaż w tym, że obydwoje pocałowali mnie w policzek i obiecali, że jeszcze się zobaczymy.
W pewnym momencie pochylił się, a ja stałam sparaliżowana w miejscu, nie wiedząc co zrobić. Justin zauważył to, uśmiechnął się podstępnie, a sekundę później czułam jego gorący oddech i nawilżone usta na moim policzku.
-Obiecuję, że już o tobie nie zapomnę.- puścił mi oczko, po czym wyminął mnie i wszedł do budynku.
Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Pośpiesznie zebrałam wszystkie książki do torby i nie patrząc na chłopaków, którzy zaciekle wbijali swój wzrok w moją osobę, ruszyłam za wychodzącą z klasy Laurą. Przez całą drogę biłam się z myślami; nie byłam pewna, czy dobrze robiłam, czy Nathan był tego warty. Nienawidziłam być krytykowana przez ludzi, czułam się wtedy taka beznadziejna, bezużyteczna...a ta dziewczyna pokazała już jaki to ma niewyparzony język.
Westchnęłam i stuknęłam Martin w ramię. Zdezorientowana odwróciła się, ale kiedy mnie ujrzała na jej ustach zagościł uśmiech.
Cóż, może dla mnie będzie akurat miła.
- Słyszałam, że robisz plakat dla Nathana - zaczęła niepewnie. - i reszty, więc pomyślałam, że może...Może mogłabym ci pomóc?
Skrzyżowała ręce na piersi, uśmiechając się pod nosem. Sama nie byłam już pewna co powinnam myśleć.
- Kiedy miałabyś czas? - spytała, a mi ulżyło.
- Dzisiaj jest środa, a chłopacy chcieli to jak najszybciej... Dzisiaj po południu? - zaproponowałam.
Laura zagryzła delikatnie wargę, ale po krótkim zastanowieniu skinęła energicznie głową.
Jak Boga kocham, nie wiedziałam skąd u niej znajdowało się tyle pozytywizmu.
- U mnie czy u ciebie?
- U ciebie - powiedziałam szybko.
Wolałam nawet nie myśleć o tym co by było, gdyby ktokolwiek wszedł do mojego mieszkania. Jedyną osobą, która była świadkiem "kłótni" moich rodziców, był właśnie Nathan.
Martin zdziwiła się lekko moim wybuchem, ale ostatecznie zapisała mi na kartce swój adres i umówiłyśmy się na piętnastą.
Kiedy tylko pożegnałam się z Laurą, w oddali zauważyłam snującego się Nathana. Przypomniało mi się, że jako jedyny uczeń z naszej klasy miał jeszcze notatki z dzisiejszej lekcji, dlatego pośpiesznie ruszyłam w jego kierunku. Chłopak zauważył mnie, ale prawie natychmiastowo odwrócił się w przeciwnym kierunku. Nie powiem, zrobiło mi się z tym źle.
- Nathan! - krzyknęłam, a ten nagle zatrzymał się. Stanęłam przed nim, a w jego oczach mogłam zauważyć coś w rodzaju bólu, chociaż dokładnie nie wiedziałam o co chodziło. - Mam prośbę - mówiłam, a on przytaknął. - Pożyczyłbyś mi notatki z matematyki? - spytałam z nadzieją w głosie.
- Okej, ale musiałabyś przyjść po nie do mnie do domu - wzruszył ramionami - właśnie pożyczyłem je Justinowi.
- Nie ma sprawy - uśmiechnęłam się, całując chłopaka w policzek.
Pech chciał, że musnęłam jego skórę bardzo blisko ust, a z racji tego, że trzymałam dłoń na klatce piersiowej chłopaka, poczułam szybsze bicie serca; to wywołało u mnie rumieńce. Czyżbym poważnie podobała się Sykes'owi?
Stanęłam przed brązowymi drzwiami i wzięłam głęboki wdech. W domu Nathana byłam tylko raz i tylko przez minutę, nawet dokładnie nie pamiętałam z jakiego powodu; bądź nawet nie chciałam pamiętać.
W końcu po chwili gadania samej do siebie odważyłam się i nacisnęłam dzwonek.
Nie musiałam długo czekać. Prawie że natychmiast pojawiła się przede mną szatynka średniego wzrostu, z szerokim uśmiechem na twarzy. Podobieństwo do jej syna było wręcz uderzające.
- Dzień dobry - zaczęłam nieśmiało. - Jest może Nathan?
- Nie ma, przykro mi - mówiła niby ze smutkiem, jednak nadal się uśmiechała. - Ale możesz wejść i poczekać, albo jeśli się śpieszysz, pokażę ci jego pokój i weźmiesz ten zeszyt o którym mi mówił.
Skinęłam głową, wybierając tą drugą opcję. Szatynka uchyliła szerzej drzwi, wpuszczając mnie do środka. Zauważyłam, że była ona bardzo otwartą osobę; podczas drogi na pierwsze piętro zdążyła opowiedzieć mi o dzieciństwie Nathana. Niektóre rzeczy były dość śmieszne, dlatego uważałam, żeby nie wybuchnąć śmiechem; nie wiedziałam jakby zareagowała.
Po jakimś czasie dotarłyśmy pod dane drzwi. Nacisnęłam klamkę, niepewnie wchodząc do środka. Kolejny raz wzięłam głęboki wdech i zabrałam się za poszukiwanie zeszytu. Z tego co wiedziałam, powinien on znajdować się na jego biurku, tak więc ruszyłam w tamtym kierunku. Na moje nieszczęście, zeszytów miał w tym miejscu pełno. Każdy który trafił w moje ręce okazywał się być brudnopisem Nathana, bądź zeszytem przedmiotowym, którego kompletnie nie potrzebowałam. Po krótkiej chwili w oczy rzuciła mi się znajoma okładka. Sięgnęłam po dany przedmiot, a serce zaczęło bić mocniej. Kiedy tylko go otworzyłam, ze środka wypadła jakaś karteczka. Chwyciłam ją i przypatrywałam się literkom.
Miała na sobie turkusowy sweter i białą spódniczkę. Wiem jeszcze, że ma blond włosy.
Ma strasznie niską samoocenę.
Powinna mieć blizny od cięcia się.
Ojciec czasami ją bije.
Rodzice nie dogadują się za dobrze.
Jest zakochana w jakimś chłopaku z jej klasy.
Nigdy się nie całowała.
Jest samotna
Każde kolejne słowo przyprawiało mnie o dreszcze. Wszystkie punkty doskonale pasowały do jednej osoby; do mnie. Skoro Nathan wiedział tyle rzeczy, z pewnością musiał przeczytać mój pamiętnik.
- Szybko przyszłaś.
Odwróciłam się przestraszona, wciąż trzymając karteczkę w dłoni, za to uśmiech Nathana natychmiastowo zszedł mu z ust.
________________________________________________________________
Tak, wiem. Kochacie, kiedy przerywam w takich momentach, ale przyzwyczajcie się, bo robię to często!
Tak więc Melissa już wie, kto był w posiadaniu jej pamiętnika. Myślicie, że bardzo wkurzy się na Nathana? Jeśli tak, to chłopak ma raczej marne szanse u niej, czyż nie? :)
Pozostaje mi tylko czekać na Waszą opinię.
I proszę - nie denerwujcie się, że tak to się stało, bo Justin w gruncie rzeczy też jest dobry.
No i sama nie wiem dlaczego dzisiaj dodałam rozdział, taki tam impuls.
do następnego. x
będę Ci to powtarzać do upadłego, Justin nie jest dla niej odpowiedni, przecież widać jak Nathan ją kocha i się o nią troszczy. Nie zabieraj mu jej :c.
OdpowiedzUsuńDawno nic się nie działo z tym pamiętnikiem, wreszcie :D mam nadzieję że to ich tylko zbliży do siebie
boże! ja CIę zabiję! czemu w tym momencie?! jak możesz!!!! i się wydało. i Mel dowie się o wszystkim. ciekawe jak Nathan się z tego wytlumaczy. o ja pierdziele. no kurde. teraz mnie ciekawość zżera!
OdpowiedzUsuńlike-a-dagger.blogspot.com
ja już gubię się w zeznaniach i chyba wolę żeby była z Nathanem :P
OdpowiedzUsuńja bym się na niego nadarła za zabranie mi mojego pamiętnika, w którym tak często piszę, że aż wcale :P
ale to nie zmienia faktu, że jeżeli ktoś by mi go zabrał to bym się nie wkurzyła, no gdzie ktoś miałby czytać moje prywatne zapiski
no bez kitu
Mel może się na niego nadrzeć i wkurzyć i on będzie jej koło dupy latać, żeby ją przeprosić
to by było sweet :) taki tam mój malutki wkład :D
to do nexcika :*
Uwielbiam, jak kończy się w takich momentach, ale nie rob tak ;_;
OdpowiedzUsuńTERAZ MELISSA, NIE ZRÓB ŻADNEJ GŁUPOTY!
NIE, PO PROSTU!
UGHRRR!
O mój Boże!
OdpowiedzUsuńTo musiało się stać, ale nie wiedziałam, że tak szybko ;oo
Ej no... Czemu nie Nathan, ja na serio lubię Justina,ale moim zdaniem to Nath bardziej do niej pasuje i jestem prawie pewna, że wiele osób to potwierdzi...
No, ale cóż to twoje opowiadanie, a mnie nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejne rozdziały.
Weny i cieszę się, że dodajesz tak szybko ;*
Zabije!! Czemu przerywasz w takim momencie?!
OdpowiedzUsuńWow nie moge sie doczekac co bedzie w nastepnym rozdziale wiec masz go dodac szybkoo!!
Najlepiej jutro bo w niedziele juz o 4 rano wyjezdzam na wakacje a tam chyba netu nie bedzie ://
Jestem taka podekscytowana z powodu tego ze Melissa wie kto ma jej pamietnik!!
Aww :3
Nie no jak mogłaś przerwać w takim momencie ?No jak ?
OdpowiedzUsuńA i bardzo dobrze, ze dodałaś rozdział :)
Melissa bardziej pasuje do Nathana :D Nie wiem dlaczego, ale tak jakoś...
I jeszcze dowiedziała się, ze to on mam jej pamiętnik.
Oj coś czuje kłótnie. Ale oby nie :D
No więc nie pozostaje mi nic innego jak z niecierpliwością czekać na kolejny.
Pozdrowienia Kochana ♥
Oj Sajki, już Ci z góry współczuję, bo będziesz miał przerąbane, delikatnie mówiąc oczywiście. No, ale serio w takim momencie? Jak zwykle wyborny i idealny do zakończenia :P Czujesz już ten sarkazm? :P
OdpowiedzUsuńBen ma racje, niech Mel się trzyma z daleka od Justina i mu nie ufa. Ten chłopak nie może być wierny tylko jednej, bitch please. Z resztą, te esemesy pod ławką podczas lekcji, mówią same przez się.
Z kolei Nathan, bardzo się stara. Nooo dobra, teraz trochę zjebał sprawę z tym pamiętnikiem, ale zmienia się, zmienia na lepsze. Tak sądzę, że na lepsze.
Nie mogę się doczekać już następnego<3 A i podoba mi się u Ciebie ten impuls:D Możesz częściej się nim kierować;D Ja jestem jak najbardziej za!:D
Czekam na następny;D
Ela
Kurcze w takim momencie? Normalnie jak w serialu, aż czeka się ze zniecierpliwieniem na następny :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Meilssa z Nathanem wyjaśnią sobie wszystko, ale coś czuję, że ona się nie przyzna do tego :)
Likebloggerka <3
Cześć! W końcu udało mi się doczytać Twój blog! :) Mam nadzieję, że nic co napiszę Cię nie urazi.
OdpowiedzUsuńNa wstępie chciałam zauważyć, że piszesz dla siebie, nie dla innych. Czytelnicy są Twoją nagrodą, a karanie ich za nie wchodzenie i nie komentowanie jest po prostu nietaktowne. Bo nie chodzi o ilość, a o jakość :)
Dalej, parę razy zgubiłam się i musiałam wracać, ale myślę że to też w dużej mierze sprawa mojego zmęczenia. Chociaż czasem naprawdę trudno było mi przebrnąć. Błędów myślę, że brak a przynajmniej nie rzuciły mi się w oczy, może coś z przecinkami, ale nie zwróciłam na to szczególnej uwagi. Przecież nikt nie jest idealny.
Co do treści oczywiście jest parę zastrzeżeń, w końcu Nathan widział jej siniaki wie, że jest samotna takie tam a wciąż nie do końca na początku domyśla się, że to ona. Ale to przecież opowiadanie, gdyby od razu to wiedział, nie było by przyjemności z czytania. Też mam tendecnje do utrudniania bohaterom wszystkiego, nie jsteś sama :D
Opowiadanie jest lekkie, przyjemne szybko się je czyta po mimo małych minusów, ale przecież o to chodzi by kiedy ma się ciężki dzień usiąść i przeczytać taką historię, która może nie jest idealna, ale coś w sobie ma. Każda coś w sobie ma.
Myślę, że im więcej będziesz pisać, czytać tym będzie szło Ci lepiej, a stałych czytelników przybywać. Mnie już kupiłaś, z chęcią będę mimo wszystko śledzić losy bohaterów. A teraz chwilka, bo skończyłam czytać na 10 rozdziale na razie ;) Będę pisać teraz już na bieżąco. Znaczy że będą teraz same plusiki i moje umieranie :D
Boże jak ja ogromnie cieszę się, że ona odtrąciła Biebera, mimo wszystko, mimo sympatii do jego osoby czy coś, to tutaj kompletnie go nie lubię. Po prostu działa mi cholernie na nerwy.
Woah, chwila brat Harry? a tak było o nim chyba przy bohaterach już pamiętam.
Błagam powiedz, że spotkają Nathana... Boże jeeeest! Mimo wszystko lubię czytać takie opowiadania Łiihihi *.* ( to pewnie wina godziny) Miała do niego iść. ALE KLAPA :C
Na takich ojców brak słów. Nathan ma autko? :O Jest on ogromnie zmiennym bohaterem ... ale lubię go. Bardzo.
sfhdgsidghdifuhgsu fighdfgsubgsibs
powiedział, że ją kocha jak słodziutko matko. DEAD
Cholera no dziewczyno co ty robisz, do 3 razy sztuka, a ty co? :c
Pizgłam dał jej swoją czapkę isodughsg awrawruajeaearar wariuję o tej godzinie czytając to sdgsfusgsgs
O nie trzynasty :C Teraz będę po nim pewnie umierać do wtorku.
Oh, Jus nawet nie warknął, że dziewczyna ma na sobie czapkę Nathana.
Nie ogarniam dlaczego Nat się obrócił i wgl, ale słodka ta akcja z całusem w policzek. Cud malina ;> Może znajdzie swój pamiętnik, czy coś.
FUCK wiedziałam, że to tak zakończysz zabiję Cię za to, bo chciałabym byś się odezwała do mnie na tt. Podam go na końcu.
To chyba mój najdłuższy komentarz w życiu serio.
Podsumowując, blog jest cieplutki i ma miłą atmosferę, fajnie się go czyta jeśli chce się po prostu od tak wywalić wszystko z głowy. Jest prosty, i nie trzeba się nad nim zastanawiać. Jest okej :)
Możesz mnie informować czy coś. I napisz szybko! :)
@Reniferowa_
Nie no zajebisty rozdział i jak ty nam bd tutaj tak kończyć rozdziały to mnie rozsadzi z ciekawości co bd w kolejnym :D
OdpowiedzUsuńNathan jak tak próbuje podbić serce Melissy wydaje się być taki słodki XD
A co do tego, że Melissa wie kto ma jej pamiętnik to mam nadzieję, że Nath jej pomoże a nie że się pokłócą znowu..
+Przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego ale nie miałam czasu wejść na komputer a był już kolejny dodany :)
Do nn :)
nadrobiłam stracone rozdziały ! Było warto bo ten blog jest boski :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jakoś zakoleguję się z Laurą i, że Ben jej pomoże. Takiego ojca mieć... makabra. Znęcanie się nad dziećmi to najgorsze co może być.
Ciekawe co teraz zrobi Melissa - czy wyzwie Nathana, czy może Nath powie jej o pamiętniku.
czekam na nn.
zapraszam do mnie:
http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/