Melissa.
Ostatnią rzeczą, którą chciałabym zrobić, było przyjście do szkoły. Jednak nie miałam wyboru. Jak to powiedziała moja mama; w życiu każdy ma jakieś swoje obowiązki, a jednym z moich było uczęszczanie na szkolne zajęcia. Z cichym westchnięciem pchnęłam drzwi, a ilość uczniów na holu przeraziła mnie. Próbowałam zorientować się o co chodziło, ale wszyscy mi to tylko utrudniali. W pewnym momencie usłyszałam krzyk, więc pośpiesznie odwróciłam się, a pięć metrów przed sobą ujrzałam dwóch przyjaciół, których bardzo dobrze znałam.
- Sykes, chuju! - wrzasnął Justin, pchając zdezorientowanego szatyna na szkolne szafki. Nie pozwolił mu z powrotem wrócić do normalnej pozycji, tylko przysunął się bliżej, dociskając go bardziej do chłodnego metalu.- Powiedziałeś, że Melissa jest moja - warknął. - A parę dni później widzę jak się z nią liżesz - zauważyłam, że coraz mocniej zaciskał palce na jego koszulce. Nathan nie wykazywał ani cienia skruchy, wręcz przeciwnie, na ustach chłopaka wciąż tkwił ten sam kpiący uśmiech, przez co aż ja robiłam się zła. - Sam mówiłeś, że to byłby jej pierwszy pocałunek, który musi być wyjątkowy.
- Co jest bardziej romantycznego od pocałunku w deszczu? - zaśmiał się, a następnie wyrwał się ze ścisku Justina. - Ja przynajmniej miałem jaja do tego, żeby ją w końcu pocałować - powiedział, po czym poprawił swoją bluzę, okręcając się w moją stronę. Bogu dzięki, zdążyłam schować się za rogiem, zanim Brytyjczyk w ogóle zorientował się, że przysłuchiwałam się ich rozmowie.
- Zrobiłbym to już dawno, ale nie naciskałem na nią, tak jak ty - wycedził przez zęby.
To jedno zdanie wystarczyło, by zdenerwowany Nathan zwrócił się w jego kierunku. Widziałam jak zaciskał palce w pięść.
- Odwzajemniła pocałunek, okej? - warknął. - Ty po prostu jesteś zazdrosny - pokręcił głową sfrustrowany. - że to ja pierwszy ją pocałowałem.
- I ty się śmiesz nazywać moim przyjacielem? - zakpił Bieber, a ja zacisnęłam oczy, próbując głęboko oddychać. Może niektóre dziewczyny cieszyłoby to, że dwóch chłopaków walczyło o jej serce, ale mnie ten fakt dołował, z jednej, prostej przyczyny; oni byli najlepszymi przyjaciółmi. - Czy ty czasami siebie słyszysz? Nathan, ufałem ci, traktowałem cię jak brata, a ty robisz wszystko, żeby tylko odebrać mi Melissę! Pytałem, czy nie będziesz zły, odpowiedziałeś, że nie, więc o co ci jeszcze chodzi?!
Odwróciłam się, spoglądając na Biebera. Jego twarz była cała czerwona, a tętnica na szyi zrobiła się aż nazbyt wyraźna, za to Nathan rozluźnił zaciśnięte wcześniej pięści.
- Bo mnie wtedy zdenerwowała - mówił tak cicho, że ledwo go rozumiałam. - Ale ja ją kocham, kocham rozumiesz?
Nie czekałam nawet na odpowiedź Biebera, tylko szybkim krokiem przeszłam obok nich, nie mając żadnego wyboru. To była jedyna droga, jeżeli chciałabym przyjść na lekcję na czas; a tak właśnie było. Kiedy usłyszałam krzyk Sykes'a niosący ze sobą moje imię, przyśpieszyłam. W zasadzie mogłam powiedzieć, że biegłam. Nie odwracałam się do tyłu i bez tego wiedziałam, że Brytyjczyk biegł za mną. Zanim zdążył mnie złapać, skręciłam, i wbiegałam do damskiej toalety, zamykając się w jednej z kabin. Zdziwiłam się, kiedy nie wszedł do środka, ale domyślałam się, że to Kaneswaran kolejny raz go zatrzymał. Usiadłam na chłodnym sedesie, zaczynając żałośnie płakać. Nie podobała mi się ta cała sytuacja. Chciałam wrócić do swojego wcześniejszego, nudnego życia, zanim to poznałam Nathana i Justina.
Laura.
W moim mieszkaniu pośpiesznie suszyłam włosy, co rusz nerwowo zerkając na zegarek. Zostało mi dokładnie dwadzieścia minut do rozpoczęcia zajęć, na które nie chciałam się spóźnić, a sama piesza droga do szkoły zajmowała mi przynajmniej połowę z tego. Zdenerwowana odłożyłam suszarkę z hukiem i zrobiłam niedbałego koka z moich na wpół wysuszonych włosów. Jeszcze raz przejechałam maskarą po moich długich rzęsach, a następnie wpadłam do swojego pokoju. Z krzesła chwyciłam bluzę, którą już chwilę później pośpiesznie założyłam na siebie. Nie miałam czasu nawet na przejrzenie się w lustrze, dlatego miałam cichą nadzieję na to, że nie wyglądałam najgorzej. Przełożyłam torbę przez ramię, po czym zbiegłam ze schodów na dół.
- Laura, poczekaj! - usłyszałam krzyk mojej mamy, kiedy akurat chwyciłam klamkę.
Przewróciłam oczami, klnąc cicho pod nosem. Automatycznie odwróciłam się, wchodząc do kuchni, gdzie moja mama stała przy blacie i właśnie podawała mojemu małemu bratu kanapkę.
- Odwieźć cię? - zapytała subtelnym tonem, nawet na mnie nie patrząc.
Rozchyliłam delikatnie wargi ze zdumienia, nie wierząc w to, że mama właśnie zaproponowała mi podwózkę. Normalnie odmówiłabym, bo za bardzo bałam się jeździć z kimś, kto dzień wcześniej otrzymał prawo jazdy, a taką właśnie osobą była moja matka. Wzruszyłam ramionami i nim zdążyłam się zorientować, odpowiedziałam twierdząco.
- Pewnie, dlaczego nie?
Blondynka spojrzała na mnie uśmiechnięta, biorąc do ręki swoją torbę. Zdziwiłam się trochę tym faktem, że trzymała torebkę w kuchni, jednak później zdałam sobie sprawę z tego, że ona po prostu na mnie czekała. Zdusiłam westchnięcie, uśmiechając się do niej ciepło.
Widziałam rosnące podniecenie u mojej mamy, za to ja w środku zaczynałam trząść się z przerażenia. Byłam przy jej próbach prowadzenia, gdzie instruktorem był mój ojciec i on sam powiedział, że nie wie jak matka zdała na prawo jazdy.
Zatrzasnęłam drzwi, nieświadomie zagryzając wargę. Kobieta zaśmiała się cicho, mówiąc, żebym się nie bała, ale mogła mówić ile wlezie, ja i tak będę odczuwała chociaż cząstkę strachu za każdym razem, kiedy wsiądę z nią do samochodu.
Nie było aż tak źle jak myślałam; przestrzegała wszystkich zasad; zatrzymywała się na czerwonym, nie jechała zbyt szybko, a nawet ustępowała pieszym. Nie chciałam jednak, by wysadzała mnie dokładnie przed szkołą, dlatego poprosiłam o przystanek zaledwie parę metrów przed dużym budynkiem.
- Powodzenia w szkole - uśmiechnęła się w moim kierunku, co oczywiście odwzajemniłam, następnie rzuciłam się biegiem w kierunku szkoły.
Zostało mi trzynaście minut. Pomyślałam, że to nawet niezły czas.
Już na wejściu przywitała mnie Jenna, z założonymi rękoma na piersi i z kpiącym uśmieszkiem na ustach. Wywróciłam oczami, wymijając ją, jednak ona zdążyła złapać mój nadgarstek.
- Ta szkoła nie jest zbyt dobrze nastawiona do dziwek - szepnęła, a ja zaczęłam zastanawiać się o co jej chodziło.
Chwilę później przypomniałam sobie poszczególne kawałki, bo ból głowy i zanik pamięci z większości wczorajszych zdarzeń przeszkadzał mi w normalnym myśleniu. Pamiętałam tylko tyle, że pocałowałam Justina i zawarłam w nim pewien układ, w którym to miałam mu pomóc.
- To już wiem, dlaczego jesteś tu tak nienawidzona - uśmiechnęłam się słodko, a ona zrobiła krok do tyłu, mrużąc powieki. Jak Boga kocham, byłam prawie pewna, że zaraz mnie uderzy.
- Mnie przynajmniej stać na kogoś więcej niż pojebany Bieber.- przewróciła oczami, a ja spojrzałam na nią z ukosa. Doskonale pamiętałam, jak Jay opowiadał mi o tym, że Jenna próbowała kiedyś zarwać do obydwu przyjaciół; Nath'a i Justina. - A ciebie nikt inny nie zachce - zaśmiała się. - Nawet Jay - warknęła, a po tych słowach odwróciła się, zostawiając mnie zdezorientowaną na holu.
Potrząsnęłam głową, zmuszając się do marszu w stronę klasy. Czułam na sobie wzrok uczniów, co próbowałam ignorować z marnym skutkiem. W pewnym momencie spuściłam wzrok, czego od razu pożałowałam. Jak na mnie przystało, wpadłam na kogoś a tym kimś okazał się nie kto inny, niż pan McGuiness.
- Fajnie to tak nie przychodzić w umówione miejsce, nie? - powiedziałam, nim zdążyłam ugryźć się w język.
- Fajnie to tak pieprzyć się z nieznanym kolesiem, nie?- odpowiedział, a mi głos ugrzązł w gardle.
Mimowolnie rozchyliłam wargi ze zdumienia. Nie sądziłam, że już o tym wiedział, ale domyślałam się, że to Jenna wszystko mu opowiedziała.
Chciałam zaprzeczyć i wyjaśnić mu wszystko, ale zdążyłam zamknąć usta. Nie musiałam mu się tłumaczyć, to on zrezygnował z naszej randki.
- Na pewno jest lepszy od ciebie - syknęłam, sekundę później żałując moich słów.
Widziałam zdziwienie wymalowane na twarzy McGuiness'a, które zignorowałam. Odwróciłam się na pięcie, ruszając w kierunku toalet. Czułam jak łzy powoli wzbierały w moich oczach, dlatego musiałam pośpiesznie zobaczyć się w lustrze. Minęłam się ze wściekłym Sykes'em i byłam niemalże pewna, że do mnie podejdzie i zacznie wypytywać o Melissę, jak to miał w zwyczaju. Zdziwiłam się, kiedy trącił mnie ramieniem, nawet nie oglądając się za siebie. Nie przejmowałam się tym jednak, miałam na głowie inny problem. Pchnęłam drzwi, które natychmiastowo zaskrzypiały, a ja wzdrygnęłam się na sam ten dźwięk. Nienawidziłam tego.
Oparłam dłonie na zimnej umywalce, uważnie spoglądając w obicie swoich oczu w lustrze. Moje tęczówki przybrały ciemniejszy niż zwykle odcień zieleni, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Na początku nie zamierzałam jej ocierać, ale kiedy tylko usłyszałam pociąganie nosem w kabinach za mną, pośpiesznie wytarłam mokre policzki rękawem bluzy. Okręciłam się, stojąc przodem do kabin. Wszystkie były zamknięte, więc nie mogłam stwierdzić w której to znajdowała się jakaś osoba. Normalnie wyszłabym, ale tym razem coś kazało mi zostać. Podeszłam bliżej, uważnie nasłuchując kolejnego dźwięku. Wydawało mi się, że dziewczyna wstrzymała oddech, dokładnie tak jakby wiedziała, że czekam.
- Pomogę ci - powiedziałam cicho, nie do końca wierząc w swoje słowa. Sama miałam problem, a w tej chwili próbowałam zwalić sobie kolejny na głowę.
Oparłam się o zimne kafelki, krzyżując ręce na piersi. Zagryzłam delikatnie dolną wargę, zamknęłam oczy i uniosłam głowę do góry. Byłam wrażliwym człowiekiem, dlatego fakt, że ktoś obok mnie płakał, również i mnie zmuszał do płaczu.
Chwilę później usłyszałam kolejne skrzypnięcie drzwiami, a następnie poczułam ramiona owijające mnie w pasie.
- Przepraszam, że cię wcześniej ignorowałam i tak chłodno traktowałam - powiedziała niemalże szeptem.
Zaśmiałam się pod nosem, odwzajemniając uścisk. Cieszył mnie fakt, że chociaż Melissa w końcu przekonała się do mnie.
Jedna dobra wiadomość w ciągu tego mijającego dnia.
- Nic nie szkodzi - powiedziałam, kiedy odsunęła się ode mnie. - Powiesz mi dlaczego płakałaś? - spytałam cicho.
Blondynka zacisnęła powieki, a następnie usiadła na ziemi. Postąpiłam podobnie i już sekundę później siedziałam obok niej.
- Czy to ważne? - wzruszyła ramionami. - Nikt nigdy nie interesował się moimi łzami, więc ty też nie musisz. Powiedz mi lepiej co tobie się stało - odważyła się i spojrzała prosto w moje oczy. Na moich ustach wciąż tkwił lekki uśmiech, mimo że pragnęłam rozpłakać się jak dziecko.
- Pokłóciłam się z Jay'em - tym razem to ja drygnęłam ramionami. - To wszystko.
Postanowiłam pominąć moment z Justinem z dwóch powodów; wiedziałam, że on podobał się White oraz wstydziłam się tego, że zgodziłam się na taki układ. Znałam Biebera na tyle dobrze, że mogłam domyślić się, że nie chodziło tu tylko o kasę.
- Wychodzi na to, że obydwie jesteśmy pokłócone z chłopakami - zaśmiała się gorzko, zsuwając się w dół, tak że niemalże leżała na ziemi.
- Nathan czy Justin?
Melissa spojrzała na mnie zdziwiona, ale zaraz po tym zagryzła lekko wargę, wbijając wzrok w drzwi wejściowe.
- Obydwoje - pokręciła delikatnie głową.
Westchnęłam, analizując całą zaistniałą sytuację. W sumie to wyjaśniłoby dzisiejsze zachowanie Nathana; to dlatego olał mnie, nie zadając ani jednego pytania na temat Melissy. Z drugiej strony ogarnęła mnie ulga. To, że dziewczyna pokłóciła się z Justinem dawało mi nadzieję na to, że być może blondynka nie będzie na mnie aż taka zła, kiedy dowie się o "naszej" nocy.
- Miłość jest do bani - szepnęła, a ja spojrzałam na nią zdziwiona.
- Nie prawda, miłość jest piękna - westchnęłam głęboko. - Tylko wystarczy znaleźć odpowiednią osobę.
Blondynka zaśmiała się chropowato, kręcąc energicznie głową.
- Nie wierzę w to. Po prostu nie mam w swoim słowniku czegoś takiego jak miłość. Za dużo mnie to kosztuje.
Podniosłam się z miejsca, ciągnąc za sobą dziewczynę, która niechętnie wstała. Zaprowadziłam ją do lustra, gdzie w swoich odbiciach obydwie zauważyłyśmy czarne strugi tuszu, na naszych policzkach. Chwyciłam jej dłoń, kładąc ją po lewej stronie klatki piersiowej Brytyjki.
- Czujesz? - zapytałam cicho, a ona niepewnie skinęła. - Gdyby nie miłość, nie byłoby cię tutaj, twoje serce po prostu by nie biło, a to, że nie wyszło ci z Justinem czy Nathanem, nie oznacza, że masz zrezygnować z tak pięknego uczucia. Gdzieś tam jest osoba przeznaczona właśnie tobie - uśmiechnęłam się, gdy zauważyłam cień uśmiechu na jej ustach. - Zaufaj mi, w końcu zakochasz się we właściwym chłopaku. Znajdziesz swojego księcia z bajki, który przyjedzie pod twój dom białym rumakiem.
- W tych czasach chyba na białym motorze - zachichotała.
- Wszystko jedno na czym, ważne, żeby cię kochał.
Melissa spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Bez żadnych słów mocno wtuliła się we mnie, a ja powtórzyłam gest. Tak bardzo szkoda mi jej było. Ci chłopacy ją niszczyli.
- Będzie dobrze, Mel, zobaczysz - wyszeptałam w momencie, w którym usłyszałyśmy dzwonek.
- Wszystko jedno na czym, ważne, żeby cię kochał.
Melissa spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Bez żadnych słów mocno wtuliła się we mnie, a ja powtórzyłam gest. Tak bardzo szkoda mi jej było. Ci chłopacy ją niszczyli.
- Będzie dobrze, Mel, zobaczysz - wyszeptałam w momencie, w którym usłyszałyśmy dzwonek.
_________________________________________________
No więc Justin z Nathanem pokłócony, tak samo jak Laura z Jay'em, hmm. Ale przynajmniej Melissa przekonała się co do Laury, a to chyba plus, co nie? :D
Mogę Wam tylko obiecać, że to nie koniec mojego kombinowania.
Mogę Wam tylko obiecać, że to nie koniec mojego kombinowania.
No i jestem pewna, że nie zdążę nic dodać w poniedziałek. Muszę wstać rano, iść do różnych sklepów (tak, jestem taka szybka, że kupuje wszystkie potrzebne rzeczy w dzień wyjazdu xd) a później znając życie jeszcze 2334123 razy sprawdzę, czy się dobrze spakowałam. Więc jeśli jutro nie pojawi się następny rozdział ( a to zależy tylko od Was ), to ten dwudziesty jest rozdziałem ostatnim, a później do co najmniej 2 sierpnia macie wolne od tego opowiadania.
No więc cieszcie się wakacjami i do następnego!
ps. nie denerwujcie się, jeśli nie będę niektórych blogów w tym czasie komentowała, bo po prostu nie będę miała jak.
jaki fajny rozdział ;P
OdpowiedzUsuńtaki wrażliwy i subtelny (?)
ja znam takie wyrazy ? O.o
mniejsza ; D
podobał mi się
Jus pokłócony z Nathanem - lipa
Laura z Jay'em - jeszcze gorsza lipa i ich teksty do siebie, smutnooo
a co z Tomym ?
tak jakoś dawno go nie było ; P
trzymaj się kochana i ciesz wakacjami ; D
od początku lubiłam Laurę ; **
Kurde, jak mi szkoda tych dziewczyn. Fakt, Laura mogła nie iść z Justinem do łóżka, ale no była narąbana i może, gdyby nie to, dziewczyny nie odbyłyby tej rozmowy i nadal były tylko koleżankami.
OdpowiedzUsuńNathan zachował się jak dupek, Justin też... Jay z resztą nie lepszy. Wychodzi na to, że faceci to idioci (bez urazy xd).
Rozdział mi się podoba, chociaż jest smutny.
Czekam na następny ^^
Miłego wypoczynku i weny ;*
Przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego, ale byłam w podróży, a później wyleciało mi to z głowy.
OdpowiedzUsuńKomentarz będzie krótki, bo jestem padnięta.
Rozdział jest genialny. Jenna... Jenna... Co z ciebie wyrośnie?
Poczekaj, ja wiem. Dziwka jak nic :D
Team Justin nie wypalił. No cholera. Ma być z Jusem nawet jeśli zachowuje się jak za przeproszeniem chuj -,-
Nathan, cóż jestem sercem z nim (tak w rzeczywistości), ale w tym opo to Justin jest w moim sercu.
Laura i Jay zachowują się jak by grali "kto kogo bardziej zrani" ;oo
Zachowują się trochę dzieci.
Bardzo dobrze, że Mel i Laura sobie zaufały :)
No dobra, jest długi, a co tam!! Jeśli od tego może zależeć, czy coś dodasz to opłaca się, a teraz. Dobranoc! Weny i zapraszam do siebie. <33
Proszę Cie zlituj się nad Nathan'em i pozwól mu być z Melisą... Rozdział świetny wprost zajebisty. Pozdro dla Aśki. KATE
OdpowiedzUsuńHej :) tutaj Oliwia, ta z bloga hearts-skips-a-beat.blogspot.com i ta z 6obcy, która obiecała ci szablon :D sorry, że dopiero teraz, ale moja koleżanka, która je robi nie wzięła laptopa jak się przeprowadzała, ale już ma, więc może ci zrobić szablon jeśli nadal chcesz :D Odpowiedź napisz w komentarzach u mnie na blogu jeśli możesz, bo tutaj pewnie zapomnę sprawdzić, czy odpisałaś :D
OdpowiedzUsuńPozdrowienia, HSAB :D
Hej:)
OdpowiedzUsuńprzez kilka dni zapraszam cię na mój blog:
changedmyworldnathansykes.blogspot.com
ale nie zajrzałaś:(
a ja zaglądam na twojego.
Co mogę powiedzieć?
jest mi smutno że na niego nie zajrzałaś i nie dodałaś komenarza.
A ten rozdział jest świetny i ciekawy:))
O żesz Ty, Nathan i Justin niczym dwa samce alfa kłócą się o Melissę. Nie powiem, mi by to łechtało ego :D Ale to nie o mnie teraz mam pisać :D
OdpowiedzUsuńCo jak co ale Mel teraz powinna uwierzyć, że Sajki ją kocha! Przyznał się przed samym przyjacielem, a to już duuuuuży plus! Hmm ale powiem Ci, że wątpię, że Justin odpuści. Z resztą sama napisałaś, że komplikacji, ciąg dalszy, a to mówi samo przez się.
Woooo nius o tym, że Laura "przespała się" z Justinem w bardzo zawrotnym tempie rozniósł się po szkole. Jebana Jenna. Pff, a co ona niby taka świętobliwa? Bitch please, bujać to my, ale nie nas.
A Jay, to łatwowierna tępa strzała. Tyle w tym temacie.
Czekam na następy<3
OMG, który się pojawi dopiero 2 sierpnia? O.O
Moje życie straciło sens 21.07.2013
Dziękuję, dobranoc.
Ela
boski rozdział.
OdpowiedzUsuńLaura ma za zle to, że Jay jej tak powiedział ? Nie dziwię sie mu ! Przecież się tak zachowała ! Nie jak dziwka, ale powinna pomyśleć trochę
Biedna Mel....
Miłych wakacji !
Czekam na nn.
Zapraszam do mnie:
http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/
Osz Ty, ostra wymiana zdań między Jenną, a Laurą, a później Jayem.
OdpowiedzUsuńuhuhu, czemu ta ruda istota jest taka tępa?
przecież i tak nie popsuje im życia.
ah i zapomniałam wspomnieć, że Sykes jest z nią tylko dla seksu, mm biedna. ale w sumie mi jej nie szkoda.
Ale co do Sykesa, to pokazał nie zły teatrzyk z Justinem. Tak przy całej szkole kłótnia i to do tego o Melisse i do tego przyznał się, że ją KOCHA! aaa! twardy zawodnik z tego Nathana, nie spodziewałabym się. imponuje mi coraz bardziej.
I coś czuje, ze Mel się od Justina odwróci jak się dowie o tym układzie z Laurą, więc Laura niech się lepiej nacieszy Melissą..
och, tak mi szkoda tej dziewczyny. </3
Sykeees dupku! staraj się o nią!
toż to będzie udany związek, słyszysz Aduś?
ONI MAJĄ BYĆ RAZEM! NA ZAFFSZE!RAZEM !
dziękuje i ubolewam, ze dopiero za dwa długie tygodnie się dopiero spotkamy tu przy rozdziale.
och nie! moje serce krwawi! ;__;
Nie no ej Laura & Justin Melissa & Nathan
OdpowiedzUsuńchyba nie tak to miało być ;c
Ale rozdział świetny chodź żal mi Melissy i Laury też...
Ale co do jednego z Melissą się zgadzam "Miłość jest chujowa." :D
No, ale ona akurat mogła by być z Nathanem :P Ale tak serio serio nie że tylko na cmokasy, a potem kłótnia again XD
+ Przepraszam, że ostatnio dość mało komentuję twoje rozdziały, ale ostatnio nie mam wgl czasu, żeby wejść na komputer, ale oczywiście z rozdziałami jestem na bieżąco bo czytam na telefonie, ale tam, nie mg komentować ;c
Także miłego odpoczynku i do nn <3
szablon jest już gotowy, obserwuj naszego bloga, niedługo go dodamy :D
OdpowiedzUsuńHSAB ;D
Nieee, kurcze Nathan i Justin pokłóceni nie wierzę :(
OdpowiedzUsuńChociaż dobrze, że Melissa z Laurą się pogodziła :)
Likeblogerka <3