czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział piętnasty

Nathan. 

Zatrzasnąłem za sobą drzwi, ruszając prosto przed siebie. Do szkoły zostało mi dwadzieścia minut, a drogę pokonywałem w niecałe osiem, więc chcąc nie chcąc, nie musiałem się śpieszyć. W dłoni obracałem zeszytem Melissy. Było mi trochę głupio z tego powodu, że przeczytałem go naruszając przy tym prywatność dziewczyny. Już wczoraj u mnie w domu widziałem ten żal w jej oczach. Bałem się dzisiejszego spotkania z nią; nie wiedziałem co mogła powiedzieć tudzież zrobić. Kochałem ją, naprawdę, nie chciałem jej teraz stracić. 
Przypadkowo kopnąłem kamień, który poturlał się dalej. Wtedy na moich ustach mimowolnie pojawił się uśmiech, a ja przypomniałem sobie moje pierwsze spotkanie z Justinem.

Po sali rozbiegł się dźwięk gwizdka, którego wręcz nienawidziłem. Zauważyłem, że przynajmniej połowa klasy skrzywiła się i zakryła sobie uszy ręką. Usłyszeliśmy ciężkie kroki, co oznaczało, że Haggerty właśnie przekroczył próg pomieszczenia. Zgiąłem się, opierając dłonie na kolanach, uważnie obserwując każdy ruch wuefisty. 
- Macie nowego kolegę w klasie - mówił monotonnym głosem. Odsunął się, a obok niego stanął szatyn, parę centymetrów niższy ode mnie. - Justin Biebur.
Chłopak wbił mordercze spojrzenie w blondyna, cofając się o krok do tyłu. 
- Bieber - wycedził. 
Rozejrzałem się po klasie, widząc, że praktycznie każda dziewczyna wręcz pożerała go wzrokiem. Wzruszyłem ramionami, wyprostowując się. Chwyciłem piłkę od nogi i z nudów zacząłem odbijać nią o ścianę. Domyślałem się, że zleci parę minut zanim zaczniemy lekcję, ponieważ Ben musiał jeszcze porozmawiać z nowym uczniem. 
W pewnym momencie kopnąłem za mocno, chcąc zaimponować blondynce stojącej obok mnie, a piłka poleciała w niechcianym kierunku. Chwilę później usłyszałem czyjeś jęknięcie i głos Ben'a wzywającego mnie do siebie. Westchnąłem głęboko zaciskając ręce w pięści, po czym ruszyłem do mężczyzny. 
- To że Biebur jest nowy...
- Bieber - przerwał mu nowy kolega, przecierając twarz ręką. 
- Bieber, no powiedziałem tak, czego chcesz? - spojrzał na niego zdziwiony, ale Justin tylko pokręcił głową. - No więc to, że...że on - wskazał ruchem dłoni na szatyna stojącego obok niego. - jest nowy, nie oznacza, że możesz bezkarnie rzucać w niego piłką. 
- Ale ja nie chciałem, przysięgam... - zacząłem się tłumaczyć, ale przerwał mi wybuch śmiechu Biebera. 
- Jest spoko - uniósł brwi do góry. - Widziałem jak próbowałeś zaimponować tamtej lasce - kiwnął głową w kierunku danej dziewczyny, a na moich ustach pojawił się uśmiech. - Więc mogę ci to wybaczyć - zmarszczył nos, a ja ze śmiechem przybiłem mu piątkę. 
To od tamtej chwili zaczęliśmy się przyjaźnić.

Kochałem go jak brata, jednak przeszkadzało mi to, że zadurzył się w mojej ukochanej dziewczynie. Czułem, że relacje między nami zaczęły ochładzać się i równie dobrze wiedziałem, że było to przez Melissę. Nie mogłem mu pozwolić na to, żeby zabrał sobie dziewczynę, którą kochałem. 
Pchnąłem drzwi, przekraczając próg szkolny. Korytarze były jeszcze puste, domyślałem się, że reszta jest dopiero w drodze, albo już w swoich salach. Przełknąłem śliną, wchodząc głębiej. Moje serce przyśpieszyło bicia; po prostu bałem się tego dnia. Nie wiedziałem co powinienem zrobić lub powiedzieć White. Moje sumienie kazało mi oddać Brytyjce jej pamiętnik.
W pewnym momencie zauważyłem osobę ubraną w turkusowy sweterek oraz białą spódniczkę ponad kolana. Włosy miała związane w warkocz, a w dłoni trzymała potrzebne książki. Mimowolnie oblizałem usta. Rozpoznałem ją, to była Melissa. 
Teraz już miałem sto procent pewności, że to ona była dziewczyną od pamiętnika.
Dobiegłem do blondynki, obejmując ją w pasie. Dziewczyna jak na zawołanie odsunęła się ode mnie, a jej źrenice poszerzyły się na mój widok. Chwilę później jednak przymrużyła powieki, wyglądając na naprawdę wściekłą. 
- Czego ode mnie chcesz, Sykes? - warknęła. 
Uniosłem dłonie do góry, czując jak głos ugrzęzł mi w gardle. Wiedziałem, że będzie zła, ale nie spodziewałem się tak chłodnego przyjęcia. 
- Chciałem tylko porozmawiać Melisso - wydusiłem. 
Zacisnęła powieki, tak samo mocno, jak palce na okładkach książek. Zdążyłem zauważyć jeszcze, że zagryzała wargę, ewidentnie próbując się nie rozpłakać. 
- O czym? Wiesz już wszystko - mówiła spanikowana. - Wiesz, że ojciec mnie bije, że cięłam się, że nigdy się nie całowałam... Wiesz jak bardzo cię kochałam - wzruszyła ramionami. - Co jeszcze chcesz wiedzieć? 
- Kochałaś?- pytałem zdezorientowany. - A teraz...
- Nathan, przeczytałeś mój pamiętnik! - krzyknęła sfrustrowana. - Nienawidzę cię za to!
Tym razem nie kryła łez, które swobodnie płynęły po jej policzku. 
W tym momencie pękło mi serce. Nie zdawałem sobie sprawy, że takim głupim czynem, mogłem narobić sobie tyle kłopotów. 
Położyłem swoje dłonie na ramionach Melissy, chcąc do niej dotrzeć, jednak ona strzepnęła je równie szybko. 
- Dziewczyno, nie wiedziałem że to twoje - potrząsnąłem energicznie głową. - Uwierz mi, gdybym tylko wiedział, oddałbym ci od razu! 
Wzięła głęboki oddech, rozchylając delikatnie usta. Miałem niezwykłą ochotę otrzeć łzy dziewczyny i wpić się w jej usta. 
- Po co to czytałeś? Żeby dowartościować samego siebie? Żeby pośmiać się z nieszczęścia innej osoby? 
- Chciałem ci pomóc! - wrzasnąłem pod napływem emocji. Kątem oka widziałem, jak uczniowie zebrani na holu powoli zbliżali się w naszą stronę, uważnie przysłuchując się kłótni. - Analizowałem dokładnie każdy wpis, żeby dotrzeć do autorki i jej pomóc, Melisso. Nie spałem nocami tylko bałem się; bałem się o ciebie. Zastanawiałem się, czy ojciec kolejny raz nie podniósł na ciebie ręki, czy teraz płaczesz, a za każdym razem kiedy widziałem u ciebie nowe rany, czułem jak pękało mi serce. Wtedy jeszcze nie byłem pewien tego, że to ty, ale gdybym był, zrobiłbym z tym wszystkim porządek. Kocham cię, rozumiesz? 
Spojrzała gdzieś ponad moje ramię, a zaraz po tym rozejrzała się dookoła. Zrobiłem to samo, zauważając jak tłum zaczął szeptać między sobą. Najbardziej w oczy rzucała się Jenna, która wręcz piorunowała wzrokiem Brytyjkę stojącą przede mną. 
- Nienawidzę cię - powtórzyła, a ja zszokowany zwróciłem się z powrotem w jej stronę. - Zostaw mnie i nigdy więcej się do mnie nie odzywaj.

Stałem w sali gimnastycznej, rzucając piłką do kosza. Nie wiedziałem co miałem za sobą zrobić; właśnie straciłem dziewczynę, którą kochałem. Usłyszeć słowa "Nienawidzę cię" od ukochanej osoby jest naprawdę bolesne. Nigdy nie pomyślałem, że mógłbym coś takiego od kogoś usłyszeć. Zawsze byłem pewny siebie; praktycznie każda laska w szkole chciałaby się ze mną umówić, pocałować lub wylądować w łóżku. Jedynie Melissa była inna i kto wie, może to mnie w niej intrygowało? Zgrywała niedostępną, a ja lubiłem się bawić. 
Wtedy usłyszałem stukot obcasów i już wiedziałem kto postanowił się ze mną przywitać. Nie musiałem się nawet odwracać, bo już chwilę później poczułem ciepłą dłoń na moich plecach, która zjechała trochę niżej. 
Spojrzałem w bok na Jennę, która zmysłowo oblizała swoje czerwone usta i przybliżyła się do mojego ucha.
- Dlaczego chodzisz taki smutny, hm? 
Uśmiechnąłem się, kolejny raz wrzucając piłkę do kosza. 
- I właśnie o to mi chodziło - stanęła przede mną, zaciskając dłonie na mojej koszuli. - Kocham twój uśmiech, wiesz?
Uniosła się na palcach, muskając moje usta. Oblizałem wargi, czując na nich szminkę rudowłosej dziewczyny. Objąłem ją w talii dając znak na to, że czekałem na więcej. Fosher złapała mnie za kark, a następnie zaczęła jeden z najlepszych pocałunków w moim życiu. 
Oderwałem się jako pierwszy, przypominając sobie o Melissie. 
- To jak? - zapytała, patrząc prosto w moje oczy. - Zgadzasz się na mój układ? 
Przymknąłem powieki przypominając sobie naszą ostatnią rozmowę. Dziwiłem się, że po tym wszystkim co jej powiedziałem ona nadal chciała ze mną być. 
Położyłem dłonie na policzkach Jenny, subtelnie muskając jej usta. 
- Od dnia dzisiejszego jesteśmy parą - zaśmiałem się, a ucieszona dziewczyna ponownie zatopiła się w moich wargach.

Siedziałem na ławeczce, wciąż na sali gimnastycznej i zastanawiałem się nad tym, na co zgodziłem się zaledwie godzinę temu. W pomieszczeniu byłem sam, ponieważ reszta grupy przebierała się w szatniach, więc miałem chwilę czasu, aby pomyśleć. Zmierzwiłem palcami moje włosy, subtelnie oblizując wargi, na których wciąż czułem błyszczyk Jenny. 
To różniło ją od Melissy. Zapewne gdybym pocałował blondynkę, nie musiałbym co chwilę oblizywać ust w celu pozbycia się tłustej szminki.
Jenna naprawdę była wspaniałą dziewczyną, tylko musiała się postarać, bo na ogół grała niegrzeczną. Chciała zaimponować wszystkim chłopakom tą swoją "ostrą" stroną, jednak nie wzięła pod uwagę tego, że nie każdemu to się podoba. Gdybym jej nie znał najprawdopodobniej nie byłbym teraz jej chłopakiem. 
Chwilę później poczułem czyjąś rękę na swoim ramieniu, a później śmiech, który tak dobrze znałem. 
- Plotki szybko się rozchodzą - zaśmiał się Justin, odbijając piłkę od koszykówki. - Szczęścia koleś - spojrzał na mnie, a ja spuściłem wzrok. Dziwnie się z tym czułem. - Może kiedyś pójdziemy na podwójną randkę? 
- Niby z kim byś poszedł? - zapytałem zdziwiony, ale zaraz po tym pożałowałem. 
Doskonale wiedziałem kogo miał na myśl, a fakt, że wypowiedział jej imię na głos spowodowało zatrzymanie mojego serca na sekundę. 
- No wiesz, ja i Melissa - uśmiechnął się pod nosem. Wyglądał na szczęśliwego. - Może gdyby Jenna w końcu ogarnęła, że jesteś tylko jej i że Mel jest szczęśliwa ze mną, to by się od niej odczepiła - wzruszył ramionami zamyślony, a ja głośno westchnąłem. 
Chciałem mu coś odpowiedzieć, jednak usłyszałem kroki. Jednocześnie odwróciliśmy się w stronę wejścia, a w przejściu ukazał nam się George. Uśmiechnął się w naszą stronę, uważnie lustrując nas spojrzeniem. Lubiłem tego gościa, ale plotki o tym, że jest gejem zaczęły mnie lekko przerażać. 
Podszedł do naszej dwójki, zagryzając delikatnie dolną wargę. 
- Jaka szkoda, że dwóch najprzystojniejszych chłopaków jest zajęta - zmarszczył nos, a ja spojrzałem przestraszony na mojego przyjaciela. - Uwierzcie mi, moje serce płacze - położył otwartą dłoń po lewej stronie klatki piersiowej. 
- Moje też - zaśmiał się Justin, wstając z ławki.
Mężczyzna natychmiastowo przysunął się do niego, obejmując go ramieniem. 
- To może połączymy nasze serca, hm? - poruszył brwiami w zabawny sposób. 
Patrzyłem przerażony na dwójkę przede mną, zupełnie nie rozumiejąc tego co się działo. W tej chwili do sali wkroczyły Melissa i Laura. Bieber kiwnął do blondynki by do niego podeszła, co dziewczyna wykonała z uśmiechem, ani razu na mnie nie patrząc. 
- Ładna ta twoja dziewczyna - powiedział Max. 
White odsunęła się od szatyna, którego przed chwilą przytuliła i spojrzała rozbawiona na studenta. 
- Dziękuję. Pan też jest, um... przystojny. 
Nie minęła chwila, a Max znalazł się przy Brytyjce, kładąc swoją otwartą dłoń na jej plecach. Justin tylko spoglądał na niego spod uniesionych brwi. 
- To może dzisiaj zagramy w piłkę nożną? - zapytał, a jego ręka zjeżdżała coraz niżej. Zauważyłem nawet zaczerwienione policzki dziewczyny. - Lubię na was patrzeć. 
Rozchyliłem usta ze zdziwienia, a speszona White odsunęła się od wuefisty, z powrotem wtulając się w Justina. 
George skinął w naszą stronę, odwrócił się i odszedł w stronę kantorka. Bieber za to patrzył rozbawiony na Laurę. 
- Mówiłem ci coś, a ty nawet nie udajesz, że mnie słuchasz - mówił z wyrzutem. 
Martin skrzyżowała ręce, podchodząc bliżej niego. Zdążyłem zauważyć, że blondynka przekręciła oczami, wyrywając się z uścisku Kanadyjczyka. Usiadła na ławce, jednak w znacznej odległości ode mnie. 
- Nie będziesz mi mówił z kim mogę się zadawać, dupku - warknęła. 
- Jak mnie nazwałaś, suko? 
W tym momencie po sali rozszedł się dźwięk gwizdka i wszyscy zakryliśmy uszy rękoma. Prawie wszyscy, jedynym wyjątkiem był Justin. 
Haggerty podszedł do naszej czwórki, nie odrywając wzroku od Biebera, który spuścił głowę. Może nie miał opinii najgrzeczniejszego chłopca wśród nauczycieli, ale z pewnością żaden nie osądziłby go o to, że przeklina na kobiety, 
- Jak ty się odzywasz do Laury? - zapytał, stając przed nim. 
Bieber zagryzł wargę, spoglądając na Melissę, która zakryła twarz dłońmi. 
- Przepraszam - powiedział cicho, a usatysfakcjonowana Martin podniosła lekko głowę do góry. 
Do sali weszła reszta klasy, łączcie z Jay'em, który do nas podszedł, uśmiechając się w kierunku Laury, która odwzajemniła ten gest. Nie musieliśmy czekać długo na George'a. Wyszedł z kantorka i od razu stanął na środku pomieszczenia, wskazując palcem na naszą grupkę. 
- Dwójka najseksowniejszych osób w tej klasie wybierze sobie drużyny do piłki nożnej. Melissa i Nathan. 

__________________________________________________

Ta daam.
Przepraszam, że tak późno - miałam wiele spraw do ogarnięcia, zwłaszcza z telefonem (usunęło mi się dosłownie wszystko, uwierzycie?). 
I nawet nie wiecie, jak bardzo cieszę się z tego powodu, że przybywa nowych czytelników. <3 Mam nadzieję, że wszyscy wytrwają do końca. ;) 
Bardzo możliwe, że będę teraz dodawać rozdziały częściej - dlatego, że przez półtora tygodnia nie pojawi się tu nic - i mam nadzieję, że się nie pogniewacie, czy coś. 
No, tyle chyba chciałam Wam przekazać. 
( nie, nie skończyłam tego tak specjalnie, uznałam tylko, że nie muszę dalej opisywać lekcji wuefu)

do następnego. <3

10 komentarzy:

  1. ja Cię zabiję! jak to Nath z tą?! wrrrrr. nie nie nie. tak być nie może!
    dawaj szybko kolejny!

    like-a-dagger.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech. Zdołowałaś mnie.
    Mam czekać półtora tygodnia?
    No chyba nie?
    Nathan z tą lafiryndą? ;o na serio?
    Pogrzało cię, ta?
    Justin i Mel, chcę ich jako pare!!
    Mówiłam serio z tym, że zaczynam być za Jusem :D hehe
    Laura i Jay są tacy niewinni *__*
    Czekam na kolejny i życzę weny.
    Zapraszam!
    http://pure-and-brave.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. nie no... pierdole to wszystko.
    jak do cholery Nathan może być z tą .. rudą kreaturą!?
    ughh.. -,-''
    No mam nadzieję że będziesz częściej dodawać, bo ja nie domagam nie wiedząc co dalej będzie się dziać.. :3
    PISZ SZYBKO ! :D ;*

    poinformuj mnie proszę o nowym rozdziale ! ;D
    @Cornelia24_TW

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja pierdziu.. -,-
    Wszystko fajnie i wgl..
    Ale ten.. Mel może być z Justinem ale Nath z tamtą mi nie pasi.. :P
    Ehh, George i plotki, że jest gejem..?
    Padłam.. ze śmiechu.. Nieźle.. :P
    Ciekawe co tam geniuszu jeszcze wymyślisz.. :D
    Weny..!!!

    http://my-life-is-your.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. " To że Biebur jest nowy"- Hahaha nie ma to jak przekręcanie nazwiska:D Skądś to znam, bo moje ksiądz na religii przekręcał co lekcję i zawsze mieli z tego beke :D Kuźwa, wiesz, że chciałam pisać tu swoje nazwisko? O.o Oooo nie, nie byłabym już anonimową Elą, tylko Elą z nazwiskiem O.o Nie wierzę O.o Mniejsza o to, bo kończę to pierdolenie o Szopenie, czas na rozdział^^
    Także Sykes zmienił status na zajęty, bitch. Natomiast Jenna-Ruda-Tępa-Dzida-Przylepa-Fosher może zatańczyć taniec samicy alfa, bo Sykes jest jej. W sumie nie dziwię się Sajkiemu, że postanowił, jak postanowił. Biedak co miał począć, skoro Melissa powiedziała mu prosto w twarz, że go nienawidzi. No cóż, jako rekompensatę zgodził się na związek z tą... no z tą Jenną. To się nazywa być przypartym do muru, ot co.
    Max jako gej, bije wszystkich na głowę. Nie mogę, jego teksty do chłopaków są takie inne, że moja wyobraźnia ma już dość. No bo bez kitu, wyobrazić sobie TEGO Maxa George'a jako geja, to nie lada wyczyn^^
    Wooooow, Bieber Twój język staję się coraz ostrzejszy, nawet w stosunku do dziewczyn. Kuźwa, jak przeczytałam co powiedział do Laury, to aż mnie oczy rozbolały, tak je wyszczerzyłam O.o Chociaż raz moje małe oczka były ludzkich rozmiarów;D Znowu piszę nie na temat, więc pozwolisz, że się oddalę MŁODA damo xD
    Do następnego<3
    Elizabeta;D

    OdpowiedzUsuń
  6. George, mnie rozśmiesza xD
    "Dwaj najseksowniejsi..." hahahhah , kocham go.
    A Justin to mała p*** , że tak powiedział na Martin !!!
    Jezu, Mel czemu tak postąpiłaś ?! Wiem, że jesteś zła na Nath'a, bo przeczytał Twój pamiętnik, ale...
    I wielki minus dla Nath'a, że zaczął chodzić z tą flądrą !
    Czekam na nn.
    zapraszam do mnie:
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. George po prostu rządzi :)
    Nathan mógł się bardziej postarać, a nie poszedł na łatwiznę :)
    Justin i Melissa, mam nadzieję, że on jej nie zrani :)
    Likebloggerka <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Oke nigdy nie komentowałam tego bloga i w sumie żałuję.
    Ale cały czas czytam i muszę stwierdzić, że jest on świetny.
    Taki inny, jak dobra książka
    Strasznie mi się podoba jak tu piszesz i ta treść. CUDO
    Nie mam w sumie słów żeby to opisać.
    Sykes taki nadęty bachor szukający laski. Bardziej lubię Justina i tak, ja to mówię.
    Yhhh co się z tym światem dzieje...
    Okej to mój pierwszy komentarz i nie wiem czy będę kolejne, może tak, może nie, ale uwielbiam tego bloga ♥
    Lovvki ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Zła jestem, bo Nath chodzi z tą jędzą Jenną -,-
    Za to Max rozwala system ! xd
    Powinien częściej występować w rozdziałach ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie wiem co mam Cie powiedzieć w tym momencie bo jestem w silnym szoku po tym wszystkim. ; o Zrobiło mi się szkoda Sajksa jak dostał kosza od Melissy, bo starał się i to było piękne jak jej mówił, jak się o nią martwił.. hoho, ale zaraz jak postanowił być z tą dzidą Jenną już nie było mi go szkoda.
    DUPEK! i tak wszyscy wiemy, ze to pocieszenie po kimś innym i nie kocha tej zdziry. Nie rozumiem płci męskiej, serio oni są jacyś bez mózgów.
    Teraz niech pocierpi i popatrzy jak jego przyjaciel jest szczęśliwy z jego ukochaną! mwahahha, piona Bieber!
    Wiedziałam, że nie złączysz Nathana z Melissą, ja to wiedziałam od samego początku! Za dobrze Cię znam słońce! <3
    Hahahahhahahha, a włefista Max pobija wszystko i kładzie na łopatki.
    ahahhahaha! Max geeej, ahaha, tak sobie go wyobrażam w rzeczywistości. Te mraśne teksty i poruszanie brwiami.
    hihihi, mistrzostwo! :D
    oczywiście czekam na nn i weny słońce. <3

    OdpowiedzUsuń