środa, 29 maja 2013

Rozdział trzeci.

Melissa. 

Po głowie wciąż chodziło mi pytanie zadane przez Nathana. Zastanawiałam się, po co szukał tej dziewczyny. Wydawało mi się, że mówił o mnie, za co natychmiastowo karciłam się. 
W szkole dzisiaj przecież było pełno dziewczyn w turkusowym sweterku. 
Jednak dziękowałam Bogu za to, że zdążyłam się przebrać. Nie chciałabym mieć z Sykes'em do czynienia drugi raz. Ten pierwszy w zupełności mi wystarczył. 
Przymknęłam powieki, przypominając sobie sytuację sprzed sześciu miesięcy.

-Poczekaj!- usłyszałam czyiś krzyk i mimowolnie odwróciłam się. 
W moim kierunku biegł chłopak; właśnie ten, który mi się podobał. Poczułam jak w jednej chwili moje policzki stały się różowe. Spuściłam głowę, pozwalając moim blond włosom zakryć twarz. 
-Ile można cię gonić?- zaśmiał się chropowato, co tylko pobudziło motylki w moim brzuchu. Nie byłam w stanie nawet odpowiedzieć, dlatego wzruszyłam ramionami.-Chciałem zapytać czy umówisz się ze mną.- uśmiechnął się uwodzicielsko. 
W tym momencie wydawało mi się, że stałam w próżni. Oddech ugrzęzł mi w gardle, a ręce zaczęły drżeć. Wszystkie dźwięki i inne rzeczy stały się w tej chwili mało ważne, bo sam Nathan Sykes stał przede mną. 
-Na randkę?- spytałam zszokowana, ale kiedy tylko doszło do mnie to, jak głupio brzmiało to zdanie, natychmiastowo skarciłam się w myślach. 
Kiwnął głową, a uśmiech nie schodził mu z ust. 
-Podobasz mi się od paru miesięcy- przyznał, zmniejszając odległość między nami.- ale dopiero teraz miałem odwagę podejść i o to zapytać.- zmienił kierunek z moich ust i delikatnie naparł swoimi wargami na mój policzek. 
Rozchyliłam wargi ze zdumienia, subtelnie oblizując je. Nawet nie zdałam sobie sprawy z tego, że to zrobiłam, uświadomił mi to śmiech Sykes'a. 
Lekko potrząsnęłam głową, wracając do rzeczywistości. 
-Przyjadę po ciebie dzisiaj o ósmej.- puścił mi oczko i okręcił się, nie dając mi szansy na zaprzeczenie. 
Jeszcze przez jakiś czas stałam w miejscu, zastanawiając się czy aby na pewno chciałam iść. Nie trwało to długo zanim stwierdziłam, że tamten dzień stał się dla mnie oficjalnie najlepszym dniem w życiu.

Czułam w moich oczach łzy. Przystanęłam przy drzewie i oparłam się plecami o korę. Uniosłam głowę, nie chcąc popłakać się, jednak mimo wszystko słona ciecz powoli spływała po moim policzku. To wszystko przez to, co wydarzyło się później.

Siedziałam na schodach w domu przed drzwiami frontowymi, czekając na Nathana. W między czasie bawiłam się rąbkiem mojej spódniczki. Bałam się, ręce mi drżały, żołądek podchodził mi do gardła, a serce biło tak szybko jak jeszcze nigdy wcześniej. Stresowałam się, to jasne; w końcu to była moja pierwsza randka w życiu. 
 Co jakiś czas dało się słyszeć wrzask matki czy ojca, ale postanowiłam nie zawracać sobie tym głowy. 
Myślałam, że nic nie będzie w stanie zepsuć mi tego wieczoru. 
Zanim się zorientowałam, dzwonek rozszedł się po ścianach w ekspresowym tempie. Energicznie podniosłam się z miejsca, otrzepałam spódniczkę, wyprostowałam jeszcze rękoma materiał i podniecona ruszyłam w kierunku drzwi. Kiedy tylko je otworzyłam, ujrzałam przede mną uśmiechniętego Nathana z czerwoną różą w dłoni. Na moje usta mimowolnie wkradł się uśmiech. Chłopak chciał coś powiedzieć, ale powstrzymały go słowa mojej matki. 
-Chociaż dzisiaj nie marnuj dnia swojej córce!- wrzasnęła.-I tak wystarczająco wszyscy cię nienawidzą.- wycedziła z wściekłością. 
-Suko!- odkrzyknął mój tata, a zaraz po tym stłukł talerz.
Spuściłam głowę, nie chcąc pozwolić łzą wypłynąć. Nath szybko zauważył moje przygnębienie i uniósł mój podbródek palcem. 
-Chyba lepiej będzie kiedy już pójdziemy-mówił łagodnie - a tego kwiatka do wazonu wsadzisz później.- uśmiechnął się lekko, sam nie wiedząc co powiedzieć. 
Skinęłam głową i wyszłam za nim.

Oderwałam się od drzewa, ocierając mokre policzki wierzchem dłoni. Nienawidziłam siebie za to, że wyszłam razem z nim, zamiast zostać w domu i uspokoić moich rodziców. Zrobiłabym wtedy coś pożytecznego, przy okazji nie niszcząc sobie psychiki. 
Oczywiście, szatyn przez całą randką sprawiał wrażenie zakochanego. Do czasu kiedy nie znaleźliśmy się w parku.

-Może tutaj usiądziemy?- zaproponował, wskazując palcem na ławkę. 
Kiwnęłam, wciąż zarumieniona. Nathan zauważył moje rumiane policzki i delikatnie ścisnął moją rękę. Kiedy tylko usiedliśmy na danym miejscu, chłopak przyciągnął mnie do siebie ramieniem, a ja ułożyłam swoją głowę na jego torsie. Czułam jak owijał sobie moje włosy wokół palca, mówiąc coś pod nosem. Nie słuchałam go, bo było mi za przyjemnie. 
Zastanawiałam się, co takiego mogło pójść nie tak. 
-Wcale mnie nie słuchasz.- usłyszałam jego śmiech. 
Energicznie uniosłam się do prostej postawy i przepraszająco spojrzałam w jego oczy. Nath oblizał wargi, a mnie coś ścisnęło w żołądku. Szatyn powoli przysuwał się do mnie, a ja kątem oka zauważyłam dwie postacie zaledwie trzy metry za nami. Próbowali schować się za drzewo, ale jakoś specjalnie im to nie wychodziło. 
-Poczekaj.- przytrzymałam go za ramiona, odsuwając się kawałek do tyłu. Otworzył oczy i spojrzał na mnie zdezorientowany.-Ja...Ja po prostu miałam coś w oku.- powiedziałam i zamknęłam jedną powiekę, udając że coś mnie boli. 
-Jeżeli nie chcesz mnie pocałować to mi po prostu powiedz. 
Nie zdążyłam odpowiedzieć, a usłyszałam czyiś chichot. Mogłam tylko się domyślać do kogo należał. 
-Nie, tu nie chodzi o to, że nie chcę...
-... a chcesz?- przerwał mi szybko.
Wstrzymałam oddech uważnie lustrując wyraz twarzy Sykes'a. Kiwnęłam głową, mimowolnie nawilżając usta językiem. Brytyjczyk uśmiechnął się szeroko i kolejny raz zaczął przysuwać się do mnie. 
Przymknęłam powieki i wsunęłam rękę w jego gęste, brązowe włosy. Z każdą sekundą coraz mocniej czułam jego miętowy, gorący oddech na ustach. Kiedy już miał naprzeć wargami na moje usłyszałam krzyk, który spowodował że się minimalnie odwróciłam, a chłopak trafił w kącik moich ust. 
-Wygrałem! 
Poderwałam się z ławki i spojrzałam przestraszona na dwóch chłopaków zanoszących się śmiechem. Znałam ich; był to Tom i Jay. Chodzili do mojej szkoły, często widywałam ich w towarzystwie Nathana. 
-Niby co?- spytałam zdezorientowana, a wściekły Nath podszedł i objął mnie ramieniem. 
-Nic, nic.- powiedział szybko.-Chodźmy już.- pchnął mnie lekko w kierunku wyjścia z parku, ale ja się zatrzymałam. 
-Nie, powiedz mi o co chodzi.- zażądałam, wyrywając się z jego uścisku. 
-Myślisz, że ktoś taki jak Nathan chciałby się z tobą umówić?- zaśmiał się Tom.- On tylko leci na Jennę. 
Czułam jak do moich oczu napływały łzy; byłam wrażliwą osobą, co u siebie widziałam jako cechę negatywną. Jay delikatnie walnął swojego przyjaciela w ramię. Najwidoczniej nie podobał mu się ton, w jakim się do mnie odzywał. 
-Po prostu założyliśmy się, że cię nie pocałuje.- wzruszył ramionami. 
Odwróciłam się w kierunku Sykes'a, a ten schował twarz w dłoniach. 
Już wtedy wiedziałam, że chłopacy nie kłamali.

-Nienawidzę cię, nienawidzę no.- mówiłam pod nosem, kopiąc jakiś kamyk. 
Łzy leciały coraz mocniej, a ja nie byłam w stanie ich zatrzymać.
To właśnie po tym incydencie Jenna zaczęła mnie dręczyć. Cała szkoła wiedziała, że podkochiwała się w Nathanie, ale kiedy dowiedziała się, że byłam z nim na "randce", postanowiła się zemścić. Na domiar złego, chłopak jeszcze przez parę tygodni próbował do mnie dotrzeć, jednak ja nie pozwalałam mu się do mnie zbliżać. Dopiero kiedy sobie odpuścił, zaczął mnie naprawdę ranić. 
Kto by pomyślał, że mógłby o mnie tak szybko zapomnieć.

Nathan. 

Rzuciłem plecak w kąt pokoju, wyjąłem papierosa z paczki i usiadłem na parapecie, przy okazji otwierając okno. Chwilę obracałem nim między palcami, ale kiedy byłem pewny, że nikt nie szwenda się obok naszego domu, chwyciłem zapalniczkę i podpaliłem końcówkę. Sekundę później poczułem nikotynę, która wdrążyła się do mojego krwiobiegu. Przymknąłem powieki, opierając się o ścianę. Zsunąłem full cap'a na oczy, powoli wypuszczając dym z płuc. 
Zastanawiałem się nad płaczącą dziewczyną. Wydawała mi się znajoma, tak jakby jedna część mnie rozpoznała ją, a druga miała to kompletnie gdzieś. 
Przygniotłem niedopałek, który po chwili spadł na dół. Jeszcze przez moment wpatrywałem się w zieloną trawę na moim podwórku, po czym wzruszyłem ramionami i odszedłem do biurka. Bębniłem palcami o blat, bijąc się z myślami. 
Z jednej strony czytanie cudzego pamiętnika było złe, ale z drugiej tak mogłem jej pomóc. 
-Pieprzyć to.- warknąłem po nosem, szarpiąc plecakiem w poszukiwaniu zeszytu. 
Zagryzłem wargę, słysząc moje sumienie, które ciągle gdzieś tam mi szeptało "Nie czytaj tego", jednak ciekawość była większa. 
Otworzyłem go, przewijając strony które już czytałem i te, które zawierały rysunki. Gdy natrafiłem na kolejną notatkę, oblizałem usta. 
"
25.03.2013
Drogi, hm, pamiętniku. 
Jestem w szoku, że piszę tu już po raz drugi! Byłam pewna, że po pierwszym dniu zrezygnuję. 
Dostałam dzisiaj w szkole trzy jedynki. Normalnie miałabym to gdzieś, gdyby nie to, że mój tata nienawidzi takich ocen. Parę razy zdarzyło mu się uderzyć mnie za jedną, pieprzoną dwóję! Kocham go, ale czasami naprawdę chciałabym wyprowadzić się stąd jak najdalej. 
Ale jest jeden plus, który utrzymuje mnie przy pozytywnym myśleniu. 
Dzisiaj w szkole wpadłam na jednego przystojnego chłopaka. Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to niezwykły kolor jego tęczówek oraz ten przecudowny uśmiech, którym mnie zaszczycił. 
No i niestety tu moje pozytywne myślenie się kończy. Nie wierzę w to, żebym mogłabym mieć u niego jakiekolwiek szanse. |||||||||| na pewno woli inne dziewczyny. 
"

Skrzywiłem się, gdy zauważyłem zamazane imię chłopaka, w którym się zadurzyła. Obracałem pamiętnikiem na wszelkie możliwe sposoby, jednak to nic nie dawało. 
Równie mocno zszokował mnie fakt, iż jej własny ojciec bił ją za złą ocenę. W tej chwili, jak Boga kocham, sam z chęcią sprałbym tego faceta. Nie obchodziłoby mnie nawet to, że jest starszy ode mnie, a z takimi na ogół się nie biję. Jakim trzeba być tyranem, żeby bić własne dziecko?
-Nath!- usłyszałem krzyk mojej mamy z dołu.- Koledzy do ciebie! 
Uśmiechnąłem się pod nosem, odkładając zeszyt z powrotem do torby. Postanowiłem zająć się tą sytuacją później. 

Melissa. 

Wbiegłam do domu, trzaskając za sobą drzwiami. Słyszałam krzyk mojej mamy, żebym wytłumaczyła jej dlaczego zrobiłam to co zrobiłam, jednak zignorowałam tą prośbę, ruszając do swojego pokoju. Gdy tylko zamknęłam się na klucz u siebie, zjechałam po ścianie na dół, dusząc w sobie płacz i jęk. 
Miałam wielką ochotę wykrzyczeć wszystkim wszystko. 
Kiedyś spotkałam się z pytaniem "Czy można nienawidzić osobę, którą się kocha?". Owszem, można. Byłam na to najlepszym przykładem. 
Nienawidziłam rodziców za te ich ciągłe kłótnie, gdzie w większości wyżywali się na mnie, ale i tak kochałam ich ponad życie. Podobnie było z Nathanem; nie chciałam mieć z nim nic wspólnego, jednak nadal zajmował moje myśli. 
Westchnęłam, zagryzając policzek. Wbijałam zęby najmocniej jak tylko mogłam. Myślałam tylko o bólu, którym odczuwałam. 
Niedługo po tym wkurzyłam się, rzucając się na torbę szkolną. Wysypałam z niej wszystkie zeszyty i książki w poszukiwaniu jednego, najważniejszego zeszytu. Słyszałam jak moja mama wspinała się po schodach krzycząc coś do mnie. W mojej podświadomości krążyła tylko jedna myśl; znaleźć zeszyt. 
Z każdą kolejną przeszukaną książką, moje serce biło coraz mocniej. 
-Nie, nie mogłam tego zgubić.- mówiłam sama do siebie. 
W tym samym momencie ktoś zaczął pukać do moich drzwi. Oczywiście nie był to nikt inny jak pani White. 
-Melisso otwórz mi, w tej chwili.- zażądała. 
Pokręciłam głową, mierzwiąc dłonią poplątane blond loki. 
-Zgubiłam pamiętnik.
____________________________________
znowu przepraszam za wszelkie błędy, nigdy nie potrafię wszystkich wyłapać. c: 

@luvmyben

10 komentarzy:

  1. NATHAN ODDAWAJ TEN PAMIĘTNIK GNOJU
    NAWET JEŻELI CHCESZ POMÓC
    TO WSPANIAŁOMYŚLNE, ROZUMIEM
    ALE ODDAJ GO ;_;

    biedna Melissa ;c

    ach Jay i Tom, dwa głąby, tępe dzidy.
    nie sorry, tępa dzida to miano Nathan'a :o

    KURDE TAK WAS BARDZO WSZYSTKICH NIE LUBIE ;CCC
    GŁUPI SĄ, NIE WIEDZĄ CO ROBIĄ, POGUBILI SIĘ ;C
    TO TAKIE LICEUM

    DOROŚNIJCIE KURWAA ;_;

    dobra kończę, bo jeszcze coś rozwalę C:

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest rozdział jest nadzieja ;d
    Genialne...
    Hmm... Nathan kurwa dziewczyna to nie RZECZ nie można się o nią ZAKŁADAĆ !
    Cholerny gnojek xd
    Czekam na następny :)
    Weny bejbe :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to mówi Boczek: O żesz w mordę jeża!
    Co za boski rozdział! Wróć, każdy jest boski, ale ten, ten jest tak wciągający, że ani się nie obejrzałam a już był koniec. O święta Krystyno, ja chcę więcej już, teraz, w tej chwili. Nie ma to tamto, dzisiaj chyba nie zasnę z wrażenia*-* Ale co tam ja. Biedna Melissa!:c Nie dość, że ma ojca popaprańca sapiącego o głupią dwójkę, to jeszcze jako bonusik Sykes dojebał tym zakładem, no! Niech mu szlag dupę starga za to. Tom, och jakiż on delikatny. Taaa szczery do bólu przede wszystkim. Jedyny loczek jako tako myśli i szturchnął tą mendę ruską(domyślił się pewnie że Mel też ma UCZUCIA), ale już było za późno, bo ten handlarz papierosowy i tak wypaplał o tym pieprzonym zakładzie! Ooo taaaak, teraz jestem całą sobą za Melissą. Niech się Sykes wali na tą słodką, piękną i w ogóle idealną twarz, o! Miałam mu pocisnąć, ale mi chyba troszeczkę nie wyszło. Kij z tym.
    Przeczytał jej pamiętnik! Skandal! Przegięcie! Pogwałcenie prywatności! Nejfyn Lucek już się o Ciebie pyta:P
    Wzburzona czekam na następny<3
    P.S. Serio, aż tak dokładnie musiałaś opisywać moment, przed przeczytaniem przez Sykesa notki w pamiętniku? :P
    Elżunia

    OdpowiedzUsuń
  4. no kurde w ogóle co to za ojciec, który ma wąty do córki za złe oceny, WTF ?!

    i jeszcze kochany Nathan zabrał jej pamiętnik i nie zapowiada się na to, żeby go jej oddał, a ona biedna martwi się, że zgubiła bardzo ważną rzecz i co on sb myśli ?!
    ciekawe czy byłby zadowolony z faktu, że ktoś kto go wcześniej zranił czyta teraz jego życiowe przemyślenia ?
    nie sądzę.

    i co było ?! zakład ?! no czegoś bardziej oryginalnego nie mógł wymyślić ?!
    człowiek też ma uczucia, Sykes

    jak widać bardzo emocjonujący ten rozdział ; P

    zapraszam do sb : http://alltimethewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nathan ty pieprzony gnoju jak mogłeś się założyć o dziewczynę!?
    Jednak to prawda, że chłopacy nie mają mózgu i są tępi!
    A co do pamiętnika to Nathan ty kradzieju nie czytaj go buhahaha dobrze, że zamazała imię bo by się załamał, ze zrobił jej taka krzywdę.
    Chodziaż niech wie co zrobił.
    Melissa współczuję tej dziewczynie chodziaż to tylko fanpic.
    Do nn :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sykes jak mogłeś? Ja nie wiem, aż brak mi słów :)
    Jak można być aż takim debilem?
    Melissa ma jednak przechlapane, biedna :(
    Mam nadzieję, że jak Sykes bd czytał ten pamiętnik to zaskoczy, że to o nim :)
    Wszystko ma się wyjaśnić między Nathanem, a Melissą mam nadzieję, że bd happy end <3 Pasują, do siebie :)
    Tom i Jay normalnie można było się tego po nich spodziewać :) Są bardzo przewidywalni :)
    Fajny zakład, normalnie nie ma co :)
    Likebloggerka <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział, świetny :) Naprawdę mi się podoba :)
    Wg ten bloog jest fajny :)
    I bardzo ciekawy, nie nudzę się, jak go czytam a przede wszystkim nie męczę się czytając go, tylko z niecierpliwością czekam na następny <3
    Nathan ty dupku nie rozumiem ciebie wg :)
    Jak mogłeś tak postąpić to ja nie wiem?
    @EmilyFray2

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham, kocham, kocham <3
    Nathan idioto i hamie.. Jak mogłeś?
    Melissa powinna go zabić albo porządnie spoliczkować :)
    No ja nie wiem normalnie jak tak można. Podobała mu się szczerze z tego co przeczytałam, a tu taki numer? Cały Sykes. Szkoda Melissy i jej beznadziejnego życia, mam nadzieję, że Nathan wymyśli jakiś sensowny plan aby jej pomóc nie raniąc jej przy tym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sykes jesteś debilem, debilem jakby nie dotarło :)
    Czytać czyjś pamiętnik? Nawet jak ma dobre zamiary, t nie powinien no :)
    Ciekawe jak zamierza jej pomóc jak się dowie że to Melissa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Melissa to twarda babka muszę przyznać, ja już Sykesa dawno bym zabiła :)
    Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń