Szedłem wzdłuż długiego szkolnego korytarza, co jakiś czas poprawiając ramiączko od mojego czarnego plecaka na ramieniu. W głowie krążyła mi tylko jedna myśl; musiałem zapalić, ale nigdzie nie mogłem znaleźć Tom'a, który sprzedawał mi papierosy.
Tom oczywiście był rok starszy ode mnie, ale nie przystojniejszy. Nadal uważałem, że to ja byłem największym ciachem w tej szkole. Jednak wszyscy nam mówili, że chłopak był bardzo podobny do mnie, więc chcąc nie chcąc, musiałem przyznać, że był przystojny. W innym wypadku prawdopodobnie skompromitowałbym sam siebie. No więc Parker, bo tak miał na nazwisko, sprzedawał mi papierosy tylko dlatego, że w naszym miasteczku byłem dość znany, ze względu na moją matkę, która była naprawdę docenianą nauczycielkę śpiewu. Oczywiście, gdyby ktoś namierzył mnie na tym, że kupiłem paczkę lub, broń Boże, zapaliłem, przepuszczam, że miałbym szlaban do mojej usranej śmierci. Więc wolałem nie ryzykować i kupować paczki od kogoś zaufanego.
W pewnym momencie mignęła mi postać znanej osoby. Tom spojrzał na mnie przelotnie i szybko zniknął w innym korytarzu. Głośno wypuściłem powietrze z płuc, po czym zacisnąłem usta w wąską linię. Ten chłopak mnie denerwował. Szybkim krokiem podążyłem za nim, a w myślach kląłem na niego. Dobrze wiedział, że szukałem go od początku dnia, a on mi skubany uciekał.
-Tom!- wrzasnąłem przez pół korytarza, a większość dzieciaków odwróciło się w moją stronę. Wszyscy, oprócz poszukiwanego.- Zabiję gnoja.- mruknąłem pod nosem, a jakaś dziewczyna, która to słyszała głośno sapnęła. Zignorowałem ją, ruszając dalej.
W końcu dogoniłem Parkera, mocno szarpiąc go za ramię. Odwrócił się zdenerwowany w moją stronę, wyjmując słuchawki z uszu. Wtedy poczułem, jak krew dopływała mi do twarzy. Stanowczo byłem zbyt impulsywny.
-Może masz coś dla mnie?- spytałem.
Zmieszany przestąpił z nogi na nogę, delikatnie zagryzając wargę. Szczerze, nigdy nie widziałem go w takim stanie.
-Ostatnią paczkę sprzedałem.- mlasnął, spuszczając głowę.
-Komu?- zapytałem cicho, chociaż miałem ochotę na niego wrzasnąć. Dobrze wiedział, że potrzebowałem papierosów. Moje uzależnienie powoli budziło się do życia.
-Melissie. Laska była strasznie zdeterminowana, żeby ją zdobyć.
Zmrużyłem oczy, próbując przypomnieć sobie dziewczynę o takim imieniu. Powiedzmy, że znałem naprawdę wiele osób z tej szkoły, jednak nie byłem w stanie zapamiętać wszystkich imion. Zaczerpnąłem głęboko powietrza do płuc, kiedy analizowałem ostatnią klasą.
-Jaka znowu, kurwa, Melissa?- sapnąłem.
Tom popatrzył na mnie spode łba, a następnie skrzyżował ręce na piersi.
-To ta laska, której nigdy nie uda ci się zdobyć.- zaśmiał się krótko, chcąc mnie zdenerwować.
Skubany, wiedział jak to zrobić.
Spojrzałem w bok, ponownie przypominając sobie wygląd mojej klasy. Mimowolnie przegryzłem wnętrze policzka, kiedy myślami wróciłem się do pierwszej lekcji.
-Czy w tej klasie jest ktokolwiek, co cokolwiek potrafi?- nauczycielka wyrzuciła ręce w górę, a ja zaśmiałem się pod nosem. Była irytująca, ale pewnie gdyby nie jej uroda osobista w ogóle nie przychodziłbym na tą lekcję.- Błagam was, pokażcie, że Anglia przez was nie upadnie.
-A co jeśli upadnie?- krzyknął ktoś z ostatniej ławki.
Przewróciłem oczami. Co jak co, ale ja naprawdę chodziłem z debilami do klasy.
-Melisso, może ty?- spytała pani Traugutt, podchodząc do końca klasy.
Nawet nie odwróciłem się do tyłu, żeby spojrzeć na dziewczynę. Nigdy na nią nie zwracałem uwagi, po prostu nie była tego warta. Po co mam tracić czas na kogoś, kto tylko ciągle mnie zbywał i oschle traktował?
W tym momencie moje serce zabiło szybciej. Zupełnie zapomniałem, że kiedyś startowałem o względy u Melissy White.
Dziewczyna była o głowę niższa ode mnie. Jej włosy układały się różnie; czasami miała zupełnie proste, ale bywały czasy, kiedy były napuszone. Oczy miała koloru zielonego, a wiecie, kolor zielony to kolor seksowny.
Od razu skarciłem się w myślach za moje ostatnie zdanie. Zbyła mnie, było minęło.
-Sprzedałeś jej moje papierosy?- warknąłem.
Kolejny raz zaśmiał się, unosząc dłonie do góry.
-Spokojnie koleś. Sprzedałem jej tylko jednego papierosa, nie chciała całej paczki.- pokręcił głową.- Dziwna kobieta.
-Kobiet nie zrozumiesz.- opuściłem ramiona.-Więc dasz mi teraz moją paczkę?
Szatyn pogrzebał chwilę w swojej torbie, a zaraz po tym wyjął z niej białe opakowanie, które łapczywie chwyciłem.
Stałem na tyłach szkoły, gdzie prawie nikt nie przychodził i swobodnie wyjąłem papierosa z pudełka. Przysiadłem na cementowych schodach, chwytając zapalniczkę do rąk. Zaledwie sekundę później poczułem nikotynę, która w ekspresowym tempie rozprzestrzeniała się po moim organizmie. Wypuściłem dym z ust, zastanawiając się nad Melissą. Ciekaw byłem, jak bardzo musiałem wypierać ją ze swojego umysłu, że do dnia dzisiejszego o niej nie pamiętałem. Poza tym, zdziwił mnie fakt, że paliła. Zawsze wyglądała na grzeczną dziewczynkę, dlatego później łatwiej było mi pogodzić się z tym, że mnie odrzuciła.
-Palisz tak beze mnie?- usłyszałem znajomy śmiech, a sam przestraszony podskoczyłem na miejscu. Jednak kiedy tylko chłopak usiadł obok mnie, podałem mu paczkę.
-Częstuj się.- powiedziałem.- Tylko nie bierz mi za dużo. Musi mi starczyć do jutra.
-Jak ktoś cię przyłapie na paleniu, to będziesz miał przejebane, Sykes.- zaśmiał się, odpalając swojego papierosa.- Poza tym zostało ci ich osiemnaście, nie masz się czym martwić.
Zaśmiałem się, zgniatając niedopalonego papierosa pod butem. Rozejrzałem się niespokojnie dookoła, czując na sobie czyiś wzrok.
-Nikt się nie dowie.- powiedziałem ostrożnie, nadal wypatrując jakiejś postaci.
-Never say never, jak to mówi Justin Bieber.- powiedział, wypuszczając idealne kółeczko.
Spojrzałem na niego lekko zdezorientowany, ale ten kolejny raz wybuchnął niepohamowanym śmiechem.
-Ćpałeś coś dzisiaj, McGuiness?
Loczek uniósł dłonie do góry, patrząc prosto w moje zielono-niebieskie tęczówki.
-Nigdy w życiu, kotku.- udał, że wysyła mi buziaka, a ja skrzywiłem się.
Nie odpowiedziałem, tylko pokręciłem głową. Dobrze wiedziałem, że Jay uwielbiał piwo i papierosy, ale narkotyki były czymś, czego nigdy w życiu by nie dotknął. Podniosłem się z miejsca, chwytając dwoma palcami spodnie, które mi spadały. Uniosłem je wyżej, tym samym rozglądając się dookoła. Nadal wiedziałem, że ktoś tu był. Pewnym krokiem ruszyłem do przodu, mając nadzieję na to, że jednak nikt z nauczycieli nie przyłapał mnie na paleniu. Wtedy Jay miałby rację; byłbym w totalnej dupie.
W pewnym momencie usłyszałem pociąganie nosem. Przeszedłem obok krzaków i obok ogromnego dębu ujrzałem skuloną postać. Tym razem zwolniłem, nie będąc pewien tego, co miałem zrobić. W końcu wziąłem głęboki oddech i podszedłem bliżej dziewczyny.
-Dlaczego płaczesz?- spytałem, będąc już na przeciwko niej.
Pokręciła tylko głową, zakrywając twarz rękoma. Prawdopodobnie nie chciała pokazać mi swoich łez.
-Możesz mi powiedzieć, przecież nic ci nie zrobię.- mówiłem najdelikatniej jak tylko umiałem.
Przejechałem opuszkami palców po dłoni dziewczyny, a ta wzdrygnęła się. Uśmiechnąłem się pod nosem, pochylając się nad nią.
-Przynajmniej nie udawaj, że nie płaczesz.
-Po prostu mnie zostaw.- powiedziała, energicznie podnosząc się z miejsca.
Kiedy chwyciła torbę coś z niej wypadło, jednak ona tego nie zauważyła. Pośpiesznie wyminęła mnie, nawet nie spoglądając na moją osobę i ruszyła prosto do budynku szkolnego. Odprowadziłem ją wzrokiem aż do samych drzwi, następnie chwyciłem zeszyt w swoje dłonie. Usiadłem na miejscu, na którym poprzednio siedziała i otworzyłem okładkę.
Już pierwsza strona przedstawiała jakiś rysunek. Wydawało mi się, że była to róża, ale głowy nie dałbym sobie uciąć. Przeszukałem wzrokiem stronę tytułową, żeby znaleźć nazwisko dziewczyny, niestety, niczego nie znalazłem.
Notatnik nie wyglądał na zeszyt szkolny, wręcz przeciwnie. Byłem prawie pewny, iż służyło jej to za pamiętnik, dlatego biłem się z myślami, czy powinienem go otwierać. Ciekawość jednak wygrała.
"
21.03.2012
W zasadzie nienawidzę prowadzić pamiętnika, ale znajomy psycholog powiedział, że to powinno dobrze mi zrobić. Czuje się głupio mówiąc do kogoś, kto nie jest żywy, kto mnie w ogóle nie rozumie. Jednak nie mogę wybrzydzać; nie mam przyjaciół, nie mam się do kogo przytulić, więc nikt mnie nie wysłucha.
Jestem zwykłą dziewczyną z ostatnich ławek. Boję się odezwać, bo myślę, że powiem coś źle, a nie chcę być wyśmiana przez klasę, chociaż czasami mi się to zdarza. Mogę nic nie zrobić, ale ktoś będzie próbował robić mi na złość. Oczywiście, mam na myśli dwie osoby, jednak nie czuję potrzeby wyjawienia ich imion.
Chciałam tylko powiedzieć, że nie chce mi się żyć. Wiem, że życie to najcenniejszy dar jaki mamy, ale dla mnie jest ono ciężkie. Nie potrafię sobie z tym wszystkim sama poradzić.
Nie chodzi mi tu tylko o przyjaciół, tylko także o rodziców. Mam wrażenie, że nie przejmują się niczym innym, niż swoimi kłótniami. Na domiar złego znalazłam w komórce mojej mamy dwuznacznego sms'a, o którym wciąż myślę. Boję się, że mogła zdradzić tatę, a to z pewnością doprowadziłoby do rozwodu.
I co by mi wtedy zostało?
Byłabym jeszcze bardziej bezwartościową dziewczyną niż teraz jestem. Byłabym bez rodziny, chociaż teraz i tak jej nie czuję.
Byłabym nikim. "
Przejechałem palcami po lekko wygniecionej stronie, na której znalazło się parę wyschniętych kropel łez i dziwiłem się sam sobie. Dziewczyna wyglądała na naprawdę załamaną, a ja pozwoliłem jej uciec.
Jesteś popierdolony, Sykes.
Westchnąłem, zamykając zeszyt.
Nie wiem jak to zrobię, ale pomogę jej.
_________________________________
CZEŚĆ, CZEŚĆ I CZOŁEM!
Niektórzy pewnie znają mnie z poprzednich opowiadań, bo prawe nigdy nie udaje mi się zachęcić nowych czytelników do czytania moich opowiadań. Tym razem, ten blog jest na próbę. Chcę zobaczyć, ile osób ewentualnie byłoby zainteresowane czytaniem tego opowiadania.
Rozdział dodałam dzisiaj, jako małe wprowadzenie do historii. Jak przeczytaliście, dziewczyna zgubiła pamiętnik, a chłopak postanawia jej pomóc, chociaż nawet nie wie jak wygląda. No cóż, już to jedno zdanie brzmi skomplikowanie, nie byłabym chyba sobą, gdyby tak nie było. c;
Jeśli chcecie, żebym powiadomiła Was o następnym rozdziale (z góry mówię; nie nastawiajcie się na to, że na pewno będzie, to wszystko zależy od tego kto będzie chciał czytać.) napiszcie mi o tym gdziekolwiek. Tutaj, w danej zakładce, lub na moim Twitterze (@luvmyben)
Niektórzy pewnie znają mnie z poprzednich opowiadań, bo prawe nigdy nie udaje mi się zachęcić nowych czytelników do czytania moich opowiadań. Tym razem, ten blog jest na próbę. Chcę zobaczyć, ile osób ewentualnie byłoby zainteresowane czytaniem tego opowiadania.
Rozdział dodałam dzisiaj, jako małe wprowadzenie do historii. Jak przeczytaliście, dziewczyna zgubiła pamiętnik, a chłopak postanawia jej pomóc, chociaż nawet nie wie jak wygląda. No cóż, już to jedno zdanie brzmi skomplikowanie, nie byłabym chyba sobą, gdyby tak nie było. c;
Jeśli chcecie, żebym powiadomiła Was o następnym rozdziale (z góry mówię; nie nastawiajcie się na to, że na pewno będzie, to wszystko zależy od tego kto będzie chciał czytać.) napiszcie mi o tym gdziekolwiek. Tutaj, w danej zakładce, lub na moim Twitterze (@luvmyben)
Następny rozdział pojawi się (o ile w ogóle) mniej więcej po wystawianiu ocen. Wiecie, trzeba poprawić niektóre oceny, a ja dodatkowo mam za trzy tygodnie bierzmowanie i kończę jeszcze jednego bloga.
Nie ukrywam, że mam nadzieję, iż Was zainteresowałam. c;
Nie ukrywam, że mam nadzieję, iż Was zainteresowałam. c;
Ej, no ocieka zajebistoscia, kurwa xdd :D
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta!
Tak, zainteresowałas :3
OdpowiedzUsuńnawet bardzo :3
Nathan debilu, nie wiesz ze to Melissa ;_;
tepa dzida z niego
jak zawsze z resztą.
więc dzido, rusz tym swoim mózgiem wielkości fistaszka i POMYŚL
MYŚLENIE NIE BOLI
W OGÓLE
TEPA DZIDO ;_;
i weź tu do takiego traf ;_;
chociaż szlachetne że chce jej pomóc :3
Sykes, zawsze Ci kibicuje !
ale i tak jesteś tepy.
to na tyle, dawaj następny^^
Florence
Zajebiza :D
OdpowiedzUsuńKocham ♥ Już go uwielbiam ;p
JA CHCĘ ŻEBYŚ TO PISAŁA ;)
I ZAKOŃCZYŁA ;D
I DODAŁA MIGIUSIEM ROZDZIAŁ :)
No więc podałam już swoją listę, żądań więc będę czekać kiedy je spełnisz xd
Czekam na następny :)
Weny :*
P.S. Jak dodasz rozdział napisz na tt - @nataliaa_TW
Hahaha Tom jako sprzedawca fajek, już go lubię!:D
OdpowiedzUsuńNie wiem czemu, ale w każdym opowiadaniu, no dobra nie patrz tak:P W prawie każdym opowiadaniu, oprócz w tym o Lenie, lubiłam, lubię i będę lubić, to jak opisujesz Tom'a. Wychodzi Ci to tak rewelacyjnie, że ja mam od razu banana na twarzy:D
Sykes, Sykes już od początku widzę, że będzie w tym opowiadaniu tępą strzałą. Jest jeden plus, przynajmniej raz określił się tak jak należy- "Jesteś popierdolony, Sykes." Cóż, nic dodać nic ująć :P
Jay to Jay, kawalarz od początku:D
Znowu się na mnie dziwnie patrzysz:P No co, solidarność loczków musi być^^
No cóż rozdział mi się podobał, ale jest jedno 'ale'
JA CHCĘ WIĘCEJ!*.*
Także jak już wiesz co myślę, to czekam na następny<3
P.S. Hmm po tym rozdziale chyba muszę dotlenić płuca, przez Ciebie!:P
Ela
NA tt pisałam, że rozdział asdfghjkl, ale powtórzę to jeszcze raz . Rozdział jest asdfghjkl *.*
OdpowiedzUsuńPatrz jednak opłacało się wysilić i zaśpiewać te życzenia xd A i za rok, też zaśpiewam ;d
Tak ogólnie to jaram się, ciągle tym rozdziałem i nie zdziw się jak po każdym zdaniu, albo w jego środku dodam 'xd' lub ';d' xd
Nathan, jezuniu, noo.. naprawdę nie poznałeś Melissy ? Co z ciebie za człowiek ! Mogłeś za nią pobiedź, albo chociaż za rękę złapać, myśl trochę -,-
Mam nadzieję, że skończysz tego bloga, bo zapowiada się naprawdę ciekawie. ^^ No, ale czego innego się można po tobie spodziewać, niż jakiegoś super, ekstra, zajebistego opowiadanka <3 ( jak coś to sorrki za wyrażenie ) xd
Nie pozostało mi nic innego jak czekać na następny rozdział ;)
Czy mogłabyś mnie informować o rozdziałach ? - @Nataalia_tw
Zapraszam również do siebie : http://adriannaandnathan.blogspot.com/
ja chcę, ja chcę, ja chcę ! :D
OdpowiedzUsuńpowiem tylko, że ten blog będzie taki jak każdy inny (Twój):
perfekcyjny ! :D
<3
WENY !
Słyszałam, od mojej przyjaciółki, że świetnie piszesz :)
OdpowiedzUsuńChciałam się o tym przekonać. Czytam pierwszy raz twojego bloga i muszę przyznać, że dobrze piszesz :)
Mam nadzieję, że doprowadzisz go do końca, ponieważ ciekawi mnie co będzie dalej :)
@EmilyFray2
Ja poproszę kolejny rozdział, bardzo mi się podoba ten blog :) Nathan w innej odsłonie, ciekawe, ciekawe :)
OdpowiedzUsuńJeszcze bardziej ciekawi mnie jak on zamierza jej pomóc, nie wiedząc jak wygląda haha :)
Likebloggerka <3
Kocham tego bloga od pierwszych zdań, naprawdę :)
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł, i orginalność ceni się dzisiaj najbardziej :) Bynajmniej u mnie tak jest. Nathan jak zawsze bad boy <3 Już kocham to opowiadanie :)
'''
https://twitter.com/MichalBoy12 informuj i mnie ;p blod świetny
OdpowiedzUsuń